Marcelina Zawadzka relacjonuje, jak wygląda sytuacja w Dubaju: "Głos mi DRŻY"
Marcelina Zawadzka znalazła się w centrum zatrważających zdarzeń. Nie dość, że nie udało jej się ewakuować do bezpieczniejszego miejsca, to jeszcze sama przygarnęła do siebie najbliższych znajomych. Jak obecnie wygląda sytuacja prezenterki?
Od sobotniego poranka na bieżąco docierają do nas informacje z Iranu atakowanego przez zmasowane siły izraelsko-amerykańskie. Strona przeciwna odpowiedziała atakami na bazy wojskowe USA stacjonujące m.in. w Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Wypoczywający oraz mieszkający tam na stałe celebryci wcielają się w rolę korespondentów. Dzięki obfitym relacjom instagramowym jesteśmy zapewniani, że na ten moment nic nie zagraża ich bezpieczeństwu.
Spośród wszystkich miejscowości w krajach Bliskiego Wschodu zdecydowanie największe zatrzęsienie gwiazd z naszego show-biznesowego podwórka możemy zaobserwować w Dubaju, który kilka miesięcy temu stał się nowym domem dla Marceliny Zawadzkiej. Gospodyni polsatowskiej "Farmy" relacjonowała wczoraj na Instagramie, że znajdowała się w promieniu kilometra od miejsca eksplozji. Od tego czasu zdecydowała się nie wyściubiać nosa z mieszkania.
Andziaks kupi dom w Dubaju? "Takie posiadłości kosztują"
Marcelina Zawadzka jest gotowa na każde wyjście
Telewizyjna gwiazda zamieściła nowe nagranie, w którym poinformowała, że jej luksusowy apartament w Dubaju stał się bezpiecznym schronieniem dla najbliższych. Jak poinformowała na InstaStory, przyjechała do niej koleżanka z 1,5-rocznym dzieckiem, mieszkający na co dzień w zaatakowanej przez irańskie pociski luksusowej dzielnicy Palm Jumeirah. Sprowadziła do siebie również narzeczonego dobrej znajomej oraz przebywających tymczasowo na obczyźnie koleżankę i kolegę, którzy "przyjechali na 2 dni załatwiać biznesowe sprawy".
Dużo osób u nas teraz jest. Staramy się wspierać, nie siać paniki, więc informacje, które sobie przesyłamy, staramy się żeby były rzetelne. Ja tutaj też nie będę wrzucała żadnych informacji, liczb ani dokładnych statystyk, co tu się dzieje, bo my cały czas też nie jesteśmy w stu procentach wszystkiego pewni. Wolimy spokojnie obserwować sytuację i zostać w miarę bezpiecznych miejscach i nie wychodzić z domu. Jesteśmy tu u siebie
Marcelina Zawadzka przyznała, że wspólnie z narzeczonym, Maxem Gloecknerem, dokonali rezerwacji w obiekcie oddalonym od ich miejsca zamieszkania. Otrzymali jednak informację, że została ona anulowana, prawdopodobnie z uwagi na pilniejsze potrzeby zakwaterowania osób, które zdążyły dotrzeć przed nimi. Pomimo tego prezenterka przygotowała się na wszelkie ewentualności.
Jesteśmy spakowani w razie czego, ale zostajemy w domu. Jesteśmy blisko rodziny, przyjaciół i przygarniamy ludzi, którzy mają bardziej niewygodne miejsca w obecnym czasie w Dubaju, takie bardziej narażone
Na koniec nagrania dodała, że podczas prób przemawiania towarzyszą jej olbrzymie emocje. "Za każdym razem, jak chcę coś nagrać, to głos mi drży" - usłyszeliśmy w filmiku. Zawadzka raz jeszcze zapewniła, że może czuć się bezpiecznie.
ZOBACZ TEŻ: Youtuber Jawor i jego ciężarna żona relacjonują pobyt w Dubaju. "Mamy w razie 'W' spakowany jeden plecak"