Robert Karaś musiał przerwać zawody w Dubaju. Agnieszka Włodarczyk zabrała głos w sprawie sytuacji w mieście
Stany Zjednoczone oraz Izrael zaatakowały Iran. Z kolei Iran wykonał odwet na amerykańskie bazy. Wybuchy było słychać m.in. w Dubaju. Agnieszka Włodarczyk ujawniła, jak sytuacja wygląda z jej perspektywy. Razem z Robertem Karasiem przebywają obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Irańskie media państwowe poinformowały o ataku na Dubaj. Ministerstwo obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich przekazało natomiast, że przechwyciło falę irańskich rakiet i dronów. Głośne eksplozje było słychać w centrum miasta. Władze Dubaju poinformowały, że "doszło do incydentu w budynku na terenie Palm Jumeirah". W sieci roi się od nagrań - na jednym z nich widać drona w pobliżu wieżowca Burj Khalifa.
Głos na temat obecnej sytuacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich zabierają przebywające tam obecnie gwiazdy. Marcelina Zawadzka, która zaledwie kilka miesięcy temu przeprowadziła się do Dubaju z synem i partnerem, wyznała, że aktualnie jest przerażona. Ma spakowane walizki, gdyby konieczna była ewakuacja.
ZOBACZ TAKŻE: Marcelina Zawadzka przygotowała się na ewakuację z Dubaju: "To wszystko jest blisko nas"
Polka zagrała w filmie z Charli XCX! Mówi, jak spędziła czas ze światową gwiazdą w Warszawie: "Na pewno podobałam jej się ja"
Agnieszka Włodarczyk zabrała głos na temat sytuacji w Dubaju
Sytuację w Dubaju zdecydowała się też skomentować Agnieszka Włodarczyk. Gwiazda od pewnego czasu przebywa tam z synkiem i mężem. Robert Karaś aktualnie szykował się do pobicia rekordu Guinnessa w biegu przez Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Dostaję od was mnóstwo pytań, czy jesteśmy bezpieczni. Jesteśmy w Dubaju. Póki co wszystko tutaj działa normalnie. Tramwaje jeżdżą, ludzie jeżdżą w samochodach. (...) Bądźmy dobrej myśli po prostu. Dziękuję za troskę - wyznała Włodarczyk.
Agnieszka wspomniała również o "incydencie" na Palm Jumeirah, czyli głośnych wybuchach oraz pożarze. Celebrytka przekazała, że sytuacja została opanowana, co potwierdziły władze Dubaju.
Robert Karaś musiał przerwać zawody
Wspomniany bieg ukochanego Agnieszki rozpoczął się 28 lutego, czyli tego samego dnia, co pierwsze ataki Stanów Zjednoczonych oraz Izraela na Iran. Z tego powodu Robert Karaś musiał przerwać zawody.
Jesteśmy na 82 kilometrze. Pewnie większość z was już wie, że w związku z konfliktem między Iranem a Stanami, Iran zaatakował te bazy amerykańskie tutaj na Bliskim Wschodzie. Także moje sygnały GPS zostały już zerwane. Tak samo na zegarku już mi nie pokazuje kilometrów, więc ta próba i tak nie będzie uznana, to jest nieważne. Mam nadzieję, że to się uspokoi i będziemy musieli zacząć próbę od początku, ponieważ mój GPS był wyłączany - wyznał na Instagramie.
Triatlonista wyznał, że w obecnej sytuacji najważniejsze jest bezpieczeństwo. Podkreślił również, że nic mu nie zagraża.
ZOBACZ TAKŻE: Muzyk disco polo utknął w Dubaju. "Nikt nic nie wie. (...) Sytuacja jest bardzo niepewna"