Marcelina Zawadzka przemówiła z Dubaju: "Czujesz w sercu, w całym ciele wstrząsy"
Marcelina Zawadzka i Max Gloeckner wraz z dzieckiem kilka miesięcy temu zdecydowali się na przeprowadzkę do Dubaju. Miss Polonia mówi, co obecnie dzieje się w mieście.
Stany Zjednoczone i Izrael w sobotę zaatakowały Iran. Ich celem były kluczowe obiekty wojskowe w Teheranie i innych lokalizacjach. W reakcji na te działania Iran zaatakował kilka amerykańskich baz w regionie, w Kuwejcie, Katarze, Bahrajnie czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Wybuchy było słychać m.in. w Dubaju, najpewniej w związku z aktywnością systemów obrony przeciwrakietowej. Linie lotnicze wstrzymują wszystkie przyloty oraz odloty z miasta. Po ogłoszeniu alarmu rakietowego przeprowadzono ewakuację Burj Khalifa oraz kilkunastu pobliskich wieżowców. Po godzinie 16 media obiegła informacja o głośnych wybuchach w Dubaju, w dzielnicy Palm Jumeirah. Jak informują serwisy międzynarodowe - irański pocisk uderzył w luksusowy hotel "Palm Hotel & Resort". W sieci pojawią się nagrania ukazujące kłęby dymu i eksplozję w Dubaju.
Władze Dubaju przekazały, że pożar został opanowany. Cztery osoby odniosły obrażenia i zostały przewiezione do szpitala.
ZOBACZ TAKŻE: Marcelina Zawadzka tłumaczy fanom, dlaczego wyprowadziła się do Dubaju. Zdradziła też, co dalej z jej karierą w Polsce
Syn Marceliny Zawadzkiej będzie od małego uczony TRZECH JĘZYKÓW: "Mam nadzieję, że da radę"
Marcelina Zawadzka o sytuacji w Dubaju
O sytuacji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich na bieżąco informują Polacy, którzy obecnie tam przebywają. Jedną z nich jest Marcelina Zawadzka, która kilka miesięcy temu wraz z rodziną wyprowadziła się do Dubaju. Celebrytka w sobotę była na urodzinach, gdy usłyszała pierwsze informacje o bombardowaniach.
Pewnie wielu z was zastanawia się, jaka jest sytuacja tutaj na miejscu w Dubaju. My byliśmy na urodzinach z grupą przyjaciół, znajomych. (...) Jak byliśmy na urodzinach, to okazuje się, że jest bombardowanie i zestrzeliwane są rakiety. My jesteśmy z tymi ludźmi, zaczęliśmy rozmawiać. Każdy wymieniał się informacjami. Okej, zestrzelone zostały rakiety, lekko paraliżujący temat, ja nie wchodziłam na newsy, ale czułam, że powinniśmy wracać do domu - tłumaczyła z niepokojem.
Jak dodała - później usłyszeli huk.
Następny rzut bombardowania, które na szczęście też zostało zestrzelone, było praktycznie - Maks mówi, że mniej więcej kilometr od nas. (...) Wyglądało, że to dzieje się bardzo blisko. Czujesz w sercu, czujesz w całym ciele takie wstrząsy - dodała.
W kolejnej relacji Miss Polonia opublikowała zdjęcie w towarzystwie ukochanego Maxa Gloecknera, a także synka Leonidasa. Marcelina uspokoiła internautów, pisząc, że aktualnie są bezpieczni.
ZOBACZ TAKŻE: Marcelina Zawadzka karmi syna piersią i mówi o urokach macierzyństwa: "Nie było ani jednej nocy, bym przespała ją całą"