W mediach społecznościowych błyskawicznie rozeszło się nagranie, na którym widać wyraźnie zdenerwowanego Marcina Gortata. Na opublikowanym filmiku sportowiec podchodzi do nagrywającego go mężczyzny i nie szczędzi ostrych słów:
I co mi zrobisz? Co, nagrywasz, ku**a? Taki jesteś? – słychać na wideo.
Afera z udziałem Marcina Gortata
Autor nagrania twierdził, że awantura wybuchła po tym, jak były koszykarz odmówił mu wspólnego zdjęcia, tłumacząc się obecnością śpiącego dziecka. W odwecie mężczyzna miał zapytać sportowca: "A ile to jest 7 razy 9?" – nawiązując do głośnej, internetowej wpadki Gortata sprzed lat.
ZOBACZ TAKŻE: Marcin Gortat uderza w Natalię Siwiec: "WSTYDZIŁBYM SIĘ jako firma dać jakikolwiek produkt tej kobiecie"
WIDEOChodakowska szczerze o Gortatach: "To bardzo dynamiczna para..."
Po fali komentarzy były reprezentant Polski postanowił przerwać milczenie i opublikował na platformie X oświadczenie zatytułowane "Moja wersja wydarzeń". Gortat potwierdził, że odmówił zrobienia zdjęcia, jednak jak zaznacza – zrobił to w kulturalny sposób, ponieważ spieszył się do domu ze śpiącym dzieckiem. Odmowa miała jednak wywołać natychmiastową, wulgarną agresję u przechodnia.
Najwyraźniej moja odmowa mu się nie spodobała, bo usłyszałem: "A ile to jest 7 razy 9, pajacu?" Odwróciłem się i z uśmiechem zapytałem: "A ty znasz twierdzenie Pitagorasa?" – relacjonuje koszykarz.
Marcin Gortat tłumaczy swoje zachowanie
Według relacji gwiazdora NBA, sytuacja szybko zrobiła się groźna. Mężczyzna miał zacząć go wyzywać i kazać mu "wypie***lać", dopowiadając, że mieszka w okolicy od urodzenia i "dobrze mu radzi", aby się przeprowadził. To właśnie te słowa sprowokowały zdecydowaną reakcję koszykarza, której fragment uwieczniono na krążącym po sieci nagraniu.
Rozumiem, że jako osoba publiczna spotykam się z zainteresowaniem. Mam jednak prawo odmówić zdjęcia, szczególnie gdy wracam do domu ze śpiącym dzieckiem. Taka odmowa nie usprawiedliwia wyzwisk ani zastraszania. Słowa tego mężczyzny odebrałem jako groźbę. Nie ma mojej zgody na takie zachowanie wobec mnie i mojej rodziny – skwitował stanowczo Gortat.
Rozumiecie jego wzburzenie?