Wielu z nas wciąż pamięta potężną aferę, która rozpętała się w mediach w lipcu 2024 roku. To wtedy słynny językoznawca stwierdził w programie TVP Info "100 pytań do", że psy nie umierają, tylko zdychają. W kolejnych dniach pod jego adresem sformułowano wiele krytycznych komentarzy, co wyraźnie go dotknęło.
Jednak co ludzkie, to ludzkie. Jestem starym człowiekiem i te tradycyjne formuły i tradycyjny sposób myślenia... Nawet mówienie, że choćby najulubieńszy pies "umarł", będzie dla mnie obce. Nie, pies niestety "zdechł". Bardzo lubię zwierzęta, naprawdę.
Jerzy Bralczyk znów o "zdychaniu" zwierząt
Wygląda jednak na to, że medialny skandal i głosy znanych osobistości w tej sprawie nie skłoniły językoznawcy do zmiany zdania. Tym razem Bralczyk zawędrował do podcastu "W stylu Krychowiaka" w RMF FM, gdzie z jakiegoś powodu uznał, że warto do tej dyskusji wrócić. Już pierwsze słowa powinny kogokolwiek pozbawić złudzeń, że w sposobie myślenia profesora o "zdychaniu" cokolwiek się zmieniło.
Słowo "zdychać" nie jest dla mnie pejoratywne. W odniesieniu do człowieka tak, ale w odniesieniu do zwierzęcia nie. Miałem dwa koty ulubione, jeden był wręcz ukochany i on zdechł. Niestety. Przykro mi.
Zobacz też: Jerzy Bralczyk zapytany o "trzecią płeć" i język neutralny płciowo: "To uprzedmiotawia człowieka"
WIDEOMichał Piróg reaguje na słowa profesora Bralczyka o "zdychających psach": "Nie oburza mnie to"
Jednocześnie Bralczyk ogłasza, że był za to hejtowany, a on tak naprawdę bardzo lubi zwierzęta. Najwyraźniej jednak nie na tyle, aby wziąć pod uwagę ładunek emocjonalny kryjący się za takim stwierdzeniem.
Bardzo dużo hejtu dostałem. Przykro mi z tego powodu, bo wyszedłem na kogoś, kto nie lubi zwierząt. A cierpienia zwierząt są dla mnie jak cierpienia ludzi.
A jeśli wciąż Wam mało, to profesor wypowiedział się jeszcze z pozycji eksperta na temat słowa "Murzyn". Obraźliwe czy nie? Według niego - "potrzebne".
Potrzebne mi jest to słowo na określenie ludzi, którzy tak wyglądają, mają ciemną skórę. Przecież ja nie czuję żadnej wyższości nad ludźmi czarnymi. Absolutnie.
Na koniec deklaruje, że jeśli kogoś razi któreś ze stwierdzeń, to bierze to pod uwagę i nie zamierza nikomu robić przykrości.
Wobec nich tak nie powiem, bo ja nie lubię sprawiać przykrości.
Doceniacie, że znów zabrał głos?