Tajemnicze zniknięcie Emilii Koprowskiej z Koszalina wstrząsnęło opinią publiczną. 37-latka przepadła bez śladu w nocy z 30 na 31 sierpnia w Darłowie, gdzie bawiła się z mężem na imprezie muzycznej. Między małżonkami miało dojść do sprzeczki, po której kobieta oddaliła się i słuch po niej zaginął.
Uwagę śledczych przyciąga między innymi zachowanie męża zaginionej. Jak wynika z informacji przekazanych mediom przez służby, Koprowski kilkukrotnie zmieniał swoją wersję wydarzeń, "zasłaniając się stresem". Jak ujawniła koszalińska policja, mężczyzna zgłosił zaginięcie żony dopiero po dwóch dniach i to pod naciskiem jej rodziny. Warto wspomnieć, że na tym etapie śledztwa mężczyzna nie ma statusu podejrzanego.
WIDEOTak sędzia zwrócił się do Łukasza Żaka po ogłoszeniu wyroku
Mąż Emilii Koprowskiej zamieścił kontrowersyjne nagranie
Zaskakujące bywają także internetowe działania męża zaginionej. Krystian Koprowski zamieścił chociażby nagranie, na którym chodzi nocą po posesji, przyświecając sobie latarką w telefonie. Mężczyzna wypowiada także pojawiające się w sieci określenia na swój temat.
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie. Poszukiwania Emilii Koprowskiej trwają cały czas. Nie, mąż nie śpi, on nie sypia. To je*any potwór. On nie śpi - mówi na nagraniu, a dalej pada chociażby:
Włamujemy się na teren prywatnej posesji. Podejrzewają, że to jest jego działka. Mógł pochować coś tutaj. Pewnie narkotyki. To ćpun je*any i złodziej, bo każdy ćpun to złodziej.
Zobacz także: Mąż zaginionej Emilii Koprowskiej twierdzi, że KOBIETA ŻYJE i celowo się ukrywa: "Nie musisz wracać z otwartymi ramionami"
Mąż Emilii Koprowskiej tłumaczy się z nagrania
Teraz Krystian Koprowski udzielił wywiadu portalowi naTemat. W rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że w kontrowersyjnym nagraniu używa tych określeń sarkastycznie. Podkreślił także, że chciał dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i utrzymać zainteresowanie sprawą.
Wszystko, również ten filmik, który nagrałem o 2.30 w nocy, jest tak zaplanowane, żeby nagłośnić sprawę. Wszystkie słowa, które w nim padają, występują w spekulacjach i hejcie wymierzonym we mnie. Tam nie ma przypadku. To są słowa ludzi, które padają pod moim adresem. Ja się z tego nabijam. To jest sarkazm. Robię z siebie klauna i jestem na językach wszystkich. Ale dzięki temu dotarłem do takiego grona ludzi, że w końcu nawet wy do mnie dzwonicie - przyznał.
Zobacz także: TAJEMNICZE ZAGINIĘCIE 37-letniej Emilii Koprowskiej. Awantura z mężem, wyrzucony telefon i ostatni SMS. "Zanosiła się płaczem"
W dalszej części rozmowy przyznał, że zależy mu na odnalezieniu żony, ale do tego potrzebuje zaangażowania ludzi. Równocześnie stwierdził, że hejt bywa dla niego bolesny.
Zależy mi na żonie, a nie na rozgłosie. Ale ludzie potrzebują show. Ten hejt pomógł mi nagłośnić zaginięcie. Przez dwa tygodnie poruszyłem niebo i ziemię, żeby wszyscy zaczęli szukać mojej żony. I nic. Nie ma żadnych śladów. Nic nie mogą zrobić w mojej sprawie. Zostałem zmuszony do takiego działania. Bo tylko sarkazmem można dotrzeć do bezczelnego społeczeństwa, które – nie znając mnie – umie wysuwać wnioski na podstawie moich ruchów - stwierdził.
W wywiadzie dla naTemat Koprowski wspomniał także o relacji z żoną. Przyznał, że ich związek bywał trudny i podzielił się swoim przypuszczeniem na temat tego, co mogło się stać z Emilią.
Myślę, że Emilka musiała od wszystkiego odpocząć. Nie układało się między nami. Ale to nie był powód, żeby sama mogła sobie coś zrobić. Jest w rodzinie wiele różnych spraw, których już dawno miała dość - przyznał.