Tajemnicze zaginięcie 37-letniej Emilii Koprowskiej z Koszalina od dwóch tygodni elektryzuje całą Polskę. Wszystko rozegrało się w nocy z 30 na 31 sierpnia w Darłowie, gdzie kobieta bawiła się na popularnym festiwalu muzyki techno "ZEW Wydm". Z ustaleń wynika, że po kłótni z mężem Emilia oddaliła się od grupy. Ostatnią osobą, która widziała ją żywą, był lokalny taksówkarz. Przejeżdżając z nią kurs w okolice aquaparku, kierowca zapamiętał pasażerkę jako roztrzęsioną i zapłakaną.
Mimo zakrojonej na ogromną skalę akcji służb poszukiwania nie przyniosły przełomu. W całej sprawie ogromne kontrowersje wywołuje też postać męża 37-latki, Krystiana. To właśnie po sprzeczce z nim na temat wspólnie prowadzonych interesów Emilia oddaliła się w nieznanym kierunku. Jak ujawniła koszalińska policja, mężczyzna zgłosił zaginięcie żony dopiero po dwóch dniach i to pod naciskiem jej rodziny, a w składanych zeznaniach kilkukrotnie zmieniał wersje wydarzeń. Choć śledczy zaznaczają, że na ten moment mężczyzna nie usłyszał żadnych zarzutów i nie jest oficjalnie podejrzewany, wątpliwości wokół jego zachowania wciąż narastają.
WIDEOMaja Rutkowski ZIRYTOWANA pytaniem o samochód za milion złotych: "NIE PYTAJCIE MNIE O PIENIĄDZE"
Zaginięcie Emilii Koprowskiej. Rutkowski włącza się w sprawę
Wokół zagadkowego zniknięcia narastają skrajne emocje, a do sprawy nagle wkroczył Krzysztof Rutkowski. Detektyw ogłosił, że jego ekipa włączyła się w poszukiwania. Na dziś, 14 września, zapowiedział konferencję prasową, w której ujawni rzekome "przełomowe informacje".
Podczas konferencji ujawnię wszystkie mrożące krew w żyłach informacje. To bardzo istotna wiedza, która pomoże policji w zatrzymaniu sprawców, którzy doprowadzili do porwania i zabójstwa Emilii Koprowskiej.
W rozmowie z mediami kontrowersyjny celebryta przedstawia najczarniejszy z możliwych scenariuszy. Warto zaznaczyć - policja nie potwierdza takiej wersji wydarzeń.
Mamy przełomowe informacje w związku z poszukiwaniami Emilii Koprowskiej. O szczegółach w tym momencie jeszcze nie mogę powiedzieć. Niestety, nasze ustalenia wskazują, że prawdopodobnie doszło do zabójstwa - wyznał Rutkowski w rozmowie z "Faktem".
Brat zaginionej Emilii zabrał głos
Podczas gdy wokół sprawy narasta medialna burza, brat zaginionej, pan Jerzy, koncentruje wszystkie siły na realnych poszukiwaniach i stanowczo odcina się od medialnych wyroków. Mężczyzna na własną rękę weryfikuje każdy sygnał - spędził m.in. cały dzień w miejscowości Jezierzany, by sprawdzić plotkę o kobiecie widzianej na placu zabaw (co okazało się fałszywym tropem).
Spędziłem tam cały dzień. Znalazłem ludzi, którzy publikowali te informacje. Ostatecznie pojawiła się też ta kobieta, ale to nie była moja siostra. Ten wątek jest zamknięty - mówi w rozmowie z "Faktem" pan Jerzy.
Pan Jerzy nie chciał skomentować medialnych spekulacji, że za zniknięciem jego siostry może stać jej mąż Krystian. Wyznał natomiast, że bliscy Emilii nie chcą mieć z mężczyzną nic wspólnego.
My jako rodzina nie chcemy mieć z nim nic wspólnego i nie mamy z nim kontaktu.
Brat Emilii robi wszystko, by odnaleźć siostrę. Nie przeszkadza mu, że w poszukiwania włączył się Rutkowski. Wprost mówi jednak, że słowa detektywa o "porwaniu i zabójstwie" nie mają poparcia w faktach, a dodatkowo takie tezy rzucane publicznie mogą psuć dalsze poszukiwania kobiety.
Włączył się w te poszukiwania trochę przypadkiem. My się chwytamy każdej szansy, ale nie można formułować tezy bez poparcia w faktach. To psuje nam poszukiwania – mówi o Rutkowskim brat zaginionej.