Podekscytowanie, tłum ludzi, muzyka techno i nagły dramat w tle - tak w skrócie wyglądały ostatnie chwile przed zaginięciem 37-letniej Emilii Koprowskiej. Kobieta wraz z mężem Krystianem bawiła się pod koniec sierpnia na festiwalu "Zew Wydm" w Darłowie. W niedzielę 30 sierpnia między małżonkami miało dojść do gwałtownej kłótni, w efekcie kobieta zniknęła i do dziś nie wiadomo, co się z nią dzieje.
WIDEOMaria Sadowska ŻAŁUJE udziału w "Gwiazdy tańczą na lodzie"! "Nikt się nie spodziewał, że to pójdzie w stronę: SALETA, RÓB MI FLETA" (WIDEO)
W rozmowach z mediami mąż kobiety relacjonował, że posprzeczał się z żoną około godziny 15:00. Poszło podobno o wspólnie prowadzony biznes. Po sprzeczce Emilia miała ruszyć na piechotę w stronę lokalnego marketu.
Miałem problem z odpaleniem busa, padł akumulator. Gdy w końcu udało mi się ruszyć, żona już szła w stronę Biedronki. Była uparta i nie chciała ze mną jechać - tłumaczył mąż zaginionej w rozmowie z "Faktem".
Mężczyzna miał wrócić do domu do Koszalina sam, ale – jak twierdzi – wieczorem ponownie pojechał w miejsce, gdzie zostawił żonę. Ostatnią rozmowę telefoniczną mieli odbyć około godziny 22:30. Według relacji męża Emilia miała wysłać mu SMS-a z informacją, że go kocha, ale po prostu nie chce być odnaleziona i się żegna. Zawiadomienie na policję złożył dopiero 1 września, co tłumaczył próbą szukania jej na własną rękę po rodzinie, znajomych i szpitalach.
Mąż wierzy, że Emilia żyje
Mimo upływu dni i zakrojonych na szeroką skalę poszukiwań (w których udział bierze kilkuset policjantów, ratownicy SAR i wolontariusze z psami tropiącymi), mąż Emilii twierdzi, że kobieta żyje i celowo ukrywa się przed światem. Dodał też, że nigdy wcześniej nie znikała na tak długo i zaapelował do żony.
Teraz jej twarz stała się znana. Wcześniej tuszowałem jej wybryki, brałem je na siebie. Nie musisz wracać z otwartymi ramionami. Po prostu daj znać, że żyjesz. Później będziemy myśleć, co dalej - wyznał w rozmowie z tabloidem.
Warto dodać, że relacje mężczyzny skomentowała już rzeczniczka koszalińskiej policji. Jak zaznaczyła st. asp. Izabela Sreberska w rozmowie z "Faktem", mąż Emilii wielokrotnie zmieniał wersje wydarzeń. Funkcjonariusze podkreślają jednocześnie, że na tym etapie mężczyzna nie posiada statusu podejrzanego.