Karolina Gilon to jedna tych celebrytek, dla których udział w "Top Model" okazał się drzwiami do świata show biznesu. I choć nie zrobiła kariery w modelingu, zakręciła się w telewizji. Po głośnym zwolnieniu z Polsatu skupiła się na byciu influencerką. 36-latka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że kluczem do serc internautów jest szczerość i pokazywanie codzienności. Aktywnie prowadzi więc swoje profile w mediach społecznościowych, gdzie regularnie uchyla rąbka tajemnicy z życia osobistego. Obserwatorzy mogą towarzyszyć jej zarówno w momentach sukcesów, jak i w trudniejszych chwilach - gwiazdka nie boi się mówić otwarcie o życiowych zakrętach, związkowych zawirowaniach czy osobistych kryzysach, budując ze swoją społecznością wyjątkowo bliską więź.
Zobacz: Karolina Gilon ZALEWA SIĘ ŁZAMI przed kamerą i zwraca się do Mateusza: "NIE UMIAŁAM CI ZAUFAĆ"
WIDEOKarolina Gilon o pokazywaniu syna w sieci
Karolina Gilon została okradziona
Nic dziwnego, że ostatnio postanowiła podzielić się na Instagramie wyjątkowo przykrą sytuacją, która spotkała ją i jej ukochanego Mateusza Świerczyńskiego. Opowiedziała, jak chwile relaksu szybko zamieniły się w prawdziwy nerwowy sprawdzian. Wszystko przez utratę drogiego sprzętu.
Dzisiaj niestety przekonaliśmy się o tym, że niektórzy ludzie są bardzo nieuczciwi. Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić, żeby tak zrobić. Ale każdy ma swoje sumienie i ja każdemu w życiu życzę wzajemności. Po prostu, żeby te osoby spotykały rzeczy, które same robią - Gilon zaczęła na Instastories, następnie przechodząc do sedna:
Dzisiaj po masażu poszliśmy sobie do kawiarni obok na kawkę i ciastko. I zostawiliśmy tam naszą kamerę. Zapomnieliśmy zabrać ją z krzesła. Jak się zczaiłam w domu, że tej kamery nie ma, to zadzwoniliśmy do tej knajpy i powiedzieli, że niestety nie widzieli. Prawdopodobnie więc ktoś zobaczył na krześle leżącą kamerę i sobie ją zabrał - opowiadała poirytowana.
Karolina jasno opisała, jak ona zachowałaby się w podobnej sytuacji, nazywając to, co ich spotkało kradzieżą.
Ja tego nie kumam, ja jak bym zobaczyła na krześle telefon, kamerę, portfel, to pierwsze co bym zrobiła, to poszłabym do obsługi i powiedziała, że coś takiego znalazłam i żebyśmy postarali się zrobić tak, żeby to wróciło do właściciela. Nie wyobrażam sobie, żeby tę rzecz zabrać. Dla mnie to jest po prostu kradzież. Jeżeli coś leży, nie jest moje, to branie tego jest kradzieżą. Czuję się dzisiaj najzwyczajniej w świecie okradziona. Jestem tak wkurzona, jestem tak zła, że sobie nawet nie wyobrażacie - mówiła rozemocjonowana.
Karolina Gilon żartuje z "hot taśmy"
W tym całym zamieszaniu zdołała jednak zachować odrobinę czarnego humoru. Celebrytka z rozbawieniem zaczęła zastanawiać się, co by było, gdyby na karcie pamięci znajdowały się pikantne ujęcia, rzucając żartem o ewentualnej "hot taśmie", która mogłaby trafić w niepowołane ręce.
Jedyny żart, jaki mi przychodzi do głowy, to, że na szczęście nie mieliśmy tam żadnej hot taśmy. Tak siedzimy z Matim w domu i ja mówię: "Ty sobie wyobrażasz, gdybyśmy na kamerze mieli jakieś takie ujęcia, które by wpadły w czyjeś ręce?".
W tym momencie wtrącił się Mateusz, wypalając z uśmiechem:
Dobrze, że zgraliśmy wszystko - padło z jego ust.
Gilon jednak szybko uspokoiła:
Nieprawda, nieprawda!
Na koniec zaapelowała do obserwatorów, by pilnowali swoich rzeczy i wyraziła nadzieję, że złodzieja kamery dosięgnie podwójna karma.
Przypominamy: Karolina Gilon o PATOLOGICZNYM zachowaniu rodziców na placu zabaw: "KŁÓCILI SIĘ, BILI - dramat"