Zanim Maja stała się etatową telewizyjną stylistką doradzającą Polkom, jak nosić kapelusze, trzęsła rodzimą branżą jako najpotężniejsza menedżerka w kraju. To ona budowała kariery (i wizerunki) największych nazwisk: Dody, Mariny Łuczenko czy wreszcie Edyty Górniak. Z czasem Maja sama zapragnęła błyszczeć w blasku fleszy, co okazało się bardzo ryzykownym ruchem.
Prawdziwym przełomem miał być fotel jurorki w pierwszej edycji hitowego "X Factora". Jej wielkie wejście na salony zbiegło się jednak w czasie z niezwykle burzliwym i publicznym rozstaniem z Edytą Górniak. Obie panie przez kolejne miesiące nie szczędziły sobie w mediach gorzkich słów w wywiadach, a ich "telewizyjny rozwód" rozgrzewał do czerwoności czołówki plotkarskich portali.
Przypomnijmy: Rozdrażniona Edyta Górniak czule o współpracy z Mają Sablewską: "Niech się cieszy, że nie spotkałyśmy się W SĄDZIE"
WIDEOMaja Sablewska rozpuściła usta, ale nigdy nie zrezygnuje z botoksu! Co myśli o metamorfozie Wersow?
Maja Sablewska wspomina, jak straciła pracę w "X Factor"
Kariera jurorska Sablewskiej w "X Factor" skończyła się równie szybko, co zaczęła. Po zaledwie jednym sezonie z hukiem podziękowano jej za współpracę. Teraz, po latach, celebrytka postanowiła wrócić do tych traumatycznych chwil. Maja rozgościła się w podcaście Gosi Ohme, by potwierdzić to, o czym w kuluarach szeptano od dawna: Kuba Wojewódzki postawił ówczesnemu dyrektorowi programowemu, Edwardowi Miszczakowi, twarde ultimatum i po prostu zażądał usunięcia Mai z programu.
Okazuje się jednak, że kaprysy "Króla TVN-u" to nie wszystko. Prawdziwy cios nadszedł ze strony "byłej podopiecznej". Po wysłuchaniu wywiadu Żurnalisty z Miszczakiem, Maja złożyła klocki w całość i podzieliła się historią o swojej "ówczesnej artystce". Jak łatwo się domyślić, chodzi o Edytę Górniak.
Jak obejrzałam i wysłuchałam wywiad Żurnalisty z Edwardem Miszczakiem, to się okazało, że moja ówczesna artystka, z którą pracowałam – nie wymieniajmy jej imienia i nazwiska – zrobiła jeszcze coś gorszego. Powiedziała, że jeśli ja będę dalej w tej telewizji, to ona nigdy tam nie wystąpi, nie zrobi nic dla tej telewizji – wyznała u Ohme rozgoryczona Sablewska.
Wpływy diwy były tak ogromne, że Mai groził branżowy ostracyzm – bojkotowano ją nawet w kwestiach fryzury i makijażu.
Powiem ci więcej. Jak ja tam miałam mieć fryzjera i make-up, to ja praktycznie nie miałam ludzi z tej branży, ponieważ wszyscy mieli ten sam zakaz. A że to była topowa gwiazda, to prawie każdy się bał (…). A w ogóle najśmieszniejsze jest to, że tę gwiazdę postawiłam w rok z bardzo złego wizerunku na bardzo dobry, więc ona wtedy mogła rozdawać karty – punktuje dawną pracodawczynię Maja.
Zastanawiając się z prowadzącą nad powodem takiego działania, Sablewska stwierdziła, że być może chodziło o zazdrość. Zmasowany atak gwiazd sprawił, że z dnia na dzień królowa menedżerek została na lodzie.
Miałam wtedy 30 lat, dasz wiarę? Byłam wtedy menedżerem, który zajmował się naprawdę wielkimi gwiazdami. Po programie zostałam bez artystów i bez programu – podsumowała dramatycznie.
Znaliście kulisy tej dramy?