Kilkanaście dni temu 37-letnia Emilia Koprowska z Koszalina dosłownie zapadła się pod ziemię w nadmorskim Darłowie. Zaginięcie poprzedziła kłótnia z mężem, do której doszło podczas odbywającego się tam festiwalu. Wzburzona 37-latka oddaliła się w nieznanym kierunku, zostawiając swój samochód, i od tamtej pory nie nawiązała żadnego kontaktu z bliskimi. Akcja poszukiwawcza trwała, ale do tej pory brakowało jakichkolwiek punktów zaczepienia. Teraz, po ponad dwóch tygodniach, w śledztwie wreszcie pojawił się nowy, ważny ślad.
Przypomnijmy: TAJEMNICZE ZAGINIĘCIE 37-letniej Emilii Koprowskiej. Awantura z mężem, wyrzucony telefon i ostatni SMS. "Zanosiła się płaczem"
Służbom udało się zabezpieczyć osobisty telefon zaginionej. Koszalińska policja, reprezentowana przez st. asp. Izabelę Sreberską, oficjalnie potwierdziła, że aparat należy do Emilii i został odnaleziony na terenie Darłowa. Z nieoficjalnych doniesień wyłania się jednak znacznie bardziej niepokojący obraz. Według dwóch niezależnych źródeł, na które powołuje się "Fakt", urządzenie miało być zakopane w ziemi, zaledwie kilkaset metrów od miejsca, w którym znajdowało się auto 37-latki. Mundurowi na ten moment nie chcą jednak potwierdzić informacji o rzekomym ukryciu sprzętu pod ziemią.
WIDEOTak sędzia zwrócił się do Łukasza Żaka po ogłoszeniu wyroku
Zaginięcie Emilii Koprowskiej. Po znalezieniu telefonu służby zintensyfikowały poszukiwania na plaży w Darłowie
Odkrycie smartfona błyskawicznie zintensyfikowało działania śledczych. Mimo że główne uderzenie policyjne zaplanowano na środę, 16 września, to już dzisiaj (we wtorek) na darłowskiej plaży zaroiło się od funkcjonariuszy oraz ratowników morskich. Jak donosi "Fakt", służby ponownie wzięły pod lupę odcinek wybrzeża oddalony o około 200–300 metrów od terenu festiwalu, z którego wyszła Emilia. Teren ten był już wcześniej sprawdzany, ale tym razem weryfikacja jest dużo bardziej szczegółowa. Ratownicy z bosakami przeczesują płytkie wody Bałtyku w okolicach drewnianych palików (ostróg), a z brzegu każdy metr wybrzeża monitorują policyjne drony.
Mimo przełomowego odkrycia, rodzina zaginionej stara się tonować emocje. Brat 37-latki, zapytany o to, czy znalezisko daje im nowe nadzieje, odpowiedział niezwykle racjonalnie. Przyznał, że zabezpieczony sprzęt to "tylko albo aż" telefon, a najważniejszym i najsmutniejszym faktem pozostaje to, że jego siostra wciąż jest zaginiona. Rodzina wierzy jednak, że policja robi absolutnie wszystko, by sprowadzić Emilię z powrotem do domu.