Od marca 2023 r., po śmierci 37-letniej Janiny W., partnerki Michała Wójcika z kabaretu Ani Mru-Mru, relacje między artystą a rodzicami zmarłej uległy znacznemu pogorszeniu. Para doczekała się 8-letniego syna, który obecnie przebywa pod opieką ojca i jego nowej partnerki. Dziadkowie chłopca, państwo Barbara i Janusz W., informują o całkowitym braku kontaktu z wnukiem oraz niedoszłym zięciem. Główną osią konfliktu jest jednak obecnie sprawa zrujnowanej nieruchomości przy ulicy Średniej w Katowicach, należącej do małżeństwa.
Zobacz także: Córka Michała Wójcika zabrała głos ws. jego PROBLEMÓW ZDROWOTNYCH. "Teraz jest potrzebna chwila ciszy"
Budynek ze względu na bardzo zły stan techniczny został przeznaczony przez właścicieli do wyburzenia. Plany te jednak blokuje fakt, że jako lokator oficjalnie wciąż jest tam zameldowany Michał Wójcik. Państwo W. w rozmowie z dziennikiem "Fakt" tłumaczą okoliczności tego meldunku, który miał miejsce zaledwie dwa tygodnie po śmierci ich córki.
Wpadł w poważne kłopoty finansowe. Załatwił sobie w urzędzie skarbowym, że będzie spłacać dług w Katowicach, ale musi być zameldowany. Zameldowaliśmy go w tym budynku, żeby mógł sobie wyprostować swoje sprawy. Chcieliśmy mu pomóc, wspierać go w tak trudnej sytuacji życiowej – relacjonują na łamach "Faktu" państwo W.
WIDEOKrzysztof Rutkowski BEZDUSZNIE o swoim 17-letnim dziecku ze związku z Nataszą Zych: "MENTALNIE NIE MAM SYNA". Chce mu obniżyć alimenty... (WIDEO)
Michał Wójcik blokuje rozbiórkę pustostanu. Rodzice zmarłej partnerki kabareciarza zabrali głos
Obecnie jednak właściciele alarmują, że pustostan stwarza zagrożenie dla przechodniów. Dodatkowo wskazują, że pod ten adres regularnie zgłaszają się osoby podające się za wierzycieli artysty. Zdesperowani rodzice zmarłej oceniają postawę kabareciarza bardzo surowo.
Człowiek bez godności i honoru – podsumowują krótko.
Od lutego katowicki urząd prowadzi postępowanie administracyjne w sprawie wymeldowania artysty. Procedura utknęła jednak w martwym punkcie z powodu braku możliwości ustalenia aktualnego miejsca pobytu mężczyzny. Urzędnicy sprawdzali m.in. jego dawny adres w Lublinie. W sierpniu Wójcik miał stawić się w Urzędzie Miejskim w Mysłowicach, gdzie rzekomo obecnie wynajmuje mieszkanie, jednak nie pojawił się w wyznaczonym terminie.
By doszło do wymeldowania, trzeba podać obecny adres, pod którym przebywa osoba wymeldowana – wyjaśnia pani Barbara w rozmowie z "Faktem".
Zobacz także: TYLKO NA PUDELKU: Michał Wójcik eksploruje Sopot z nową UKOCHANĄ. Niedawno informowano o jego problemach zdrowotnych (ZDJĘCIA)
Właściciele otrzymali z magistratu informację, że urząd jest zmuszony wystąpić do sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej.
Sprawa znowu się przeciąga o kolejne miesiące – dodają państwo W.
Zasady prowadzenia tego typu postępowań wyjaśnił przedstawiciel katowickiego magistratu.
Postępowanie w sprawie wymeldowania ma charakter administracyjny i przed wydaniem decyzji organ musi ustalić, czy osoba faktycznie i trwale opuściła lokal. Jednak przed jej wydaniem organ zobowiązany jest do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego i zebrania materiału dowodowego. W postępowaniu mogą być wykorzystywane m.in. zeznania świadków, oświadczenia, wyjaśnienia oraz oględziny – tłumaczy "Faktowi" Dariusz Czapla z Urzędu Miejskiego w Katowicach.
Michał Wójcik nie komentuje sprawy
Należy wyraźnie podkreślić, że w opisywanej sprawie brakuje stanowiska samego Michała Wójcika. Artysta konsekwentnie milczy i nie komentuje oskarżeń wysuwanych przez rodziców swojej byłej partnerki ani faktu toczącego się postępowania. Dziennikarze "Faktu" próbowali skontaktować się z nim za pośrednictwem jego menadżera, Zbigniewa Remleina. Ten poinformował jedynie, że przekazał artyście prośbę o kontakt. Mimo to Wójcik do dziś nie zdecydował się na zabranie głosu i nie przedstawił swojej wersji wydarzeń.