Maryla Rodowicz udowodniła w Sopocie, że KRÓLOWA JEST TYLKO JEDNA: Nie wysyłajmy Maryli na siłę na emeryturę. Nie możemy sobie na to pozwolić (OPINIA)

Maryla Rodowicz udowodniła w Sopocie, że pisanie o tym, że "powinna już ze sceny zejść" to wyświechtana obelga i scenariusz, na który polska scena muzyczna nie może sobie pozwolić. Legendarna artystka zawstydziła młodszych kolegów i koleżanki.

Maryla Rodowicz w SopocieMaryla Rodowicz w Sopocie
Źródło zdjęć: © AKPA
Piotr Grabarczyk "Grabari"

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Co roku ktoś ją zawodowo uśmierca, wysyłając na emeryturę. "Powinna już zejść ze sceny". "Czas zrobić miejsce młodym". "Ile można?". "Przecież ona ma już swoje lata".

To jeden z najbardziej kuriozalnych rytuałów polskiego show-biznesu - za każdym razem, kiedy Maryla Rodowicz wychodzi na scenę, część komentujących zachowuje się tak, jakby należało wystawić jej rachunek za bezczelność polegającą na tym, że nadal chce być gwiazdą. Za to, że nie chce podzielić losu kobiet w swoim wieku, które z czasem stają się niewidzialne. A Maryla robi przecież wszystko, żeby nikt nie przestał patrzeć... I dobrze, bo jej recital podczas tegorocznego Top of the Top Sopot Festival udowodnił, że jako publiczność nie chcemy (i nie możemy!) oderwać od niej wzroku.


WIDEO
Maryla Rodowicz wspomina romans z Danielem Olbrychskim: "To była wielka miłość i namiętność"


Polskie festiwale w telewizji bez Maryli Rodowicz to jak Boże Narodzenie bez choinki i prezentów, ale są tacy, co na taką tradycję kręcą nosem. W końcu recitali Rodowicz widzieliśmy już, nie przymierzając, dziesiątki, więc czym mogłaby nas jeszcze zaskoczyć?

Najbardziej zaskakujące w Maryli jest jednak to, że jej się nadal chce - po kilkudziesięciu latach na scenie mogłaby spokojnie odcinać kupony od dawnych przebojów i liczyć, że publiczność o niej nie zapomni. Artystka nie godzi się na taki hazard i osobiście pilnuje, żeby jej muzyka, podobnie jak ona, nigdy nie umarła.

W Sopocie zaprosiła na scenę artystów młodszego pokolenia m.in. Natalię Szroeder, Young Leosię, Zalię, Igora Herbuta czy Misię Furtak. Spotkanie różnych muzycznych światów, pokoleń i wrażliwości, choć spotkało się z mieszanymi reakcjami widzów, udowodniło, że Rodowicz i jej wielkie przeboje to DNA polskiej popkultury, z którego należy czerpać garściami.

Młodzi mogą mieć popularne piosenki w radiu czy streamingu, ale tylko stając obok Maryli mają szansę zaśpiewać prawdziwe hity i wcale nie trzeba "robić im miejsca". Oni mają już te wspomniane streamingi, TikToka, YouTube'a i social media. Tworzą często pod algorytmy, które potrafią w ciągu 24 godzin zrobić z nieznanej osoby gwiazdę.

Maryla ma coś innego - publiczność, która zna jej piosenki na pamięć i to niezależnie od wieku. W finale "Niech żyje bal" Maryla śpiewała z młodszymi artystami, ale tak naprawdę to oni wszyscy byli częścią jej świata. A kiedy publiczność wstała z miejsc, nie było już ważne, kto ma ile lat, ile ma followersów i kto jest aktualnie "na topie".

W takich momentach cała teoria o tym, że Maryla powinna zejść ze sceny, rozsypuje się w kilka sekund. Bo po co zdejmować ze sceny artystkę, która nadal potrafi sprawić, że ludzie wstają z miejsc? Po co odbierać publiczności kogoś, kto nadal dostarcza jej tyle emocji? Czy naprawdę możemy sobie pozwolić na wysyłanie na emeryturę kobiety, która w wieku 80 lat nadal ma większą sceniczną osobowość niż niejeden artysta młodszy o pół wieku?

Maryla od dawna nie jest już wyłącznie piosenkarką. Jest częścią polskiego krajobrazu kulturowego - tak samo jak Sopot, Opole, wielkie telewizyjne festiwale czy piosenki, które znamy, zanim jeszcze nauczymy się je świadomie śpiewać. I to jak kolorowym i nieprzewidywalnym krajobrazem! Możemy żartować z odmrażania Maryli, jej kolorowych stylizacji i bezczelnego odrzucania norm, ale jak okrutne byłoby pozbawianie jej szansy na robienie tego, co sprawia jej tak ogromną radość.

Choć sama Maryla potrafi śmiać się z tego, że co roku jest "odmrażana" jedynie na Sylwestra, to musimy chyba odłożyć je na półkę. Rodowicz, póki stoi i śpiewa, powinna wyskakiwać z każdej lodówki i rozgrzewać publiczność o każdej porze roku. Jak pokazał Sopot, kiedy Maryla mówi "niech żyje bal", cała Polska nadal chce tańczyć.

Maryla Rodowicz w Sopocie
Maryla Rodowicz w Sopocie © AKPA | AKPA
Maryla Rodowicz w Sopocie
Maryla Rodowicz w Sopocie © AKPA | Marcin Gadomski
Maryla Rodowicz w Sopocie
Maryla Rodowicz w Sopocie © AKPA | Marcin Gadomski
Maryla Rodowicz w Sopocie
Maryla Rodowicz w Sopocie © AKPA | Marcin Gadomski
Maryla Rodowicz w Sopocie
Maryla Rodowicz w Sopocie © AKPA | Marcin Gadomski
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą