Maryla Rodowicz od lat śledzi nie tylko tenisowe rozgrywki, ale i piłkarskie mecze. Ikona polskiej sceny regularnie pojawia się na trybunach stadionu Legii w Warszawie. Nic więc dziwnego, że finał mundialu oglądała na żywo przed telewizorem, choć wymagało to od niej sporej logistyki po koncercie.
Jak przyznała w rozmowie z Super Expressem, w noc finału mundialu wracała do Warszawy bardzo późno, by zdążyć na transmisję.
Specjalnie wracałam do Warszawy o 3. nad ranem z koncertu pod granicą czeską - wyznała.
WIDEORoksana Węgiel odnosi się do słów Dody. "Nigdy nie skakałam z kwiatka na kwiatek" (WIDEO)
Maryla Rodowicz miażdży koncert Madonny na mundialu 2026
W finale Mistrzostw Świata 2026 Hiszpania wygrała z Argentyną. Rodowicz zdradziła, że kibicowała Argentynie, ale musi oddać Hiszpanii to, iż rzeczywiście prezentowali na murawie wyższy poziom gry.
Kibicowałam Argentynie, ale Hiszpanie rzeczywiście byli lepsi. Choć uważam, że na koniec losy meczu mogły się odwrócić i Argentyńczycy byli o włos, żeby wyrównać wynik 1:1 - wyznała artystka w rozmowie z Super Expressem.
Maryla oglądała także widowisko przygotowane na stadionie w przerwie finału, w którym pojawili się m.in. Madonna, Justin Bieber, Shakira i zespół Coldplay. Najbardziej interesował ją jednak występ Madonny, zapowiadany jako jedna z głównych atrakcji.
Niestety Rodowicz nie przypadł występ królowej popu i oceniła show Madonny bardzo surowo.
Jej występ to była dosłownie chwila. Jeździli autem po jakimś garażu pod sceną, a potem na sekundę wyszła na murawę. Żaden występ
Przypomnijmy, że Maryla Rodowicz w przeszłości również miała okazję wystąpić jako muzyczna gwiazda na mundialu. Nasza duma narodowa w 1974 roku zaśpiewała podczas ceremonii otwarcia mundialu w Monachium, wykonując kultowy utwór "Futbol".
Myślicie, że Marylka dałaby lepsze show w przerwie mundialu niż Madonna?