Mieczysław Hryniewicz wspomina Bożenę Dykiel. Znali się prawie 60 lat: "Słońce dla mnie zgasło"
"Dla mnie to straszny dzień i straszne przeżycie" - mówił Mieczysław Hryniewicz o Bożenie Dykiel w TVN24. Serialowy Włodek Zięba z "Na Wspólnej" podzielił się wspomnieniami z aktorką, z którą znał się od wielu lat.
W piątek rodzime media zelektryzowała wiadomość o śmierci Bożeny Dykiel. Aktorka zostanie zapamiętana jako odtwórczyni wielu kultowych ról. Zagrała w ponad 70 filmach. Przez 20 lat wcielała się w postać uwielbianej przez widzów Marii Zięby w serialu "Na Wspólnej".
Scenarzyści telenoweli planowali nawet przywrócenie wątku bohaterki odgrywanej przez Dykiel bez konieczności pojawiania się aktorki na planie zdjęciowym. Ostatni odcinek z jej udziałem mogliśmy obejrzeć w kwietniu ubiegłego roku.
Dykiel: "Mam pretensje do przyjaciela, że zataił chorobę nowotworową żony"
Mieczysław w piątek wyznał na antenie TVN24, że Bożena była dla niego słońcem". Jak podkreślił serialowy mąż Dykiel, znali się od prawie 60 lat. Aktor z trudem powstrzymywał łzy.
Dla mnie to straszny dzień i straszne przeżycie, chciałem pokłonić się w smutku Ryszardowi, mężowi Bożeny i córkom Marysi i Zosi - mówił. Myśmy się znali od 1969 roku. Ona była słońcem na egzaminie na Akademii Teatralnej, pani Bożena Dykiel, taka piękna blondynka. I teraz to słońce dla mnie zgasło, zostały dla mnie tylko miłe wspomnienia i piękne chwile, które razem przeżyliśmy.
76-latek wrócił pamięcią do czasów, kiedy to grali razem w spektaklu "Balladyna", który wstrząsnął opinią publiczną. To do dziś jeden z najgłośniejszych spektakli Teatru Narodowego - jego główni bohaterowie jeździli po scenie motocyklami Honda.
Myśmy grali razem w "Balladynie". Jeździliśmy na motocyklach nad głowami ludzi. Bożenka też zasuwała na tym motocyklu, to był głośny spektakl. I Bożena miała bardzo mocny charakter. Zawsze wiedziała, co jest ważne i o co jej w życiu chodzi - wspominał.
Na pytanie, co najbardziej cenił w koleżance, Hryniewicz odparł:
Kręgosłup był najważniejszy. Po swoim, nie ulegać innym. Kiedyś ludzie za nią chodzili i pomawiali, Wiktor Zborowski, bo miała kontakty z ambasadą niemiecką. To było straszne. Ona byłą tak nieugięta. Fantastyczny przykład osoby, która nie da się złamać.
Zawsze z ogromną energią. Dlatego jak zaczęliśmy razem grać w serialu "Na Wspólnej" ja cieszyłem się, że będę miał trochę mniej tekstu do nauczenia się - dodał na koniec.