Ewa Woydyłło gościła w podcaście "Return" na kanale Trzeci Serwis i chyba jednak trochę popłynęła. Z jakiegoś powodu uznała, że nazwanie publicznie Igi Świątek "głupiutką i wystraszoną" jest stosowne i powinno o tym usłyszeć pół Polski. Podzieliła się też wnioskiem, jakoby jej zdaniem tenisistka już się wypaliła i była tylko "spadającym meteorem".
Ordynarne słowa Woydyłło o Sabalence
Wypowiedź Woydyłło - biorąc też pod uwagę zawód zainteresowanej, bo ta jest przecież psychologiem - wbiła niektórych w fotel. Ale to i tak nic w porównaniu do opinii, która padła w tej samej rozmowie z Lechem Sidorem na temat Aryny Sabalenki. Z ust Ewy - przypominamy, pani psycholog - popłynął potok ordynarnych i ksenofobicznych słów.
Zachowuje się wulgarnie, potwornie. Wiesz, dmucha sobie tę gębę, wypindrza się, to w ogóle nie jest sport. No, Białorusinka, ruska baba.
Zobacz także: Aryna Sabalenka obwieszona diamentami za prawie PÓŁ MILIONA ZŁOTYCH pozdrawia z wakacji. Skromnie? (ZDJĘCIA)
WIDEOOto przepis na perfekcyjną figurę Justyny Steczkowskiej. Tak wygląda jej dieta: "Jem za dużo chleba" (WIDEO)
Mało tego - Ewa Woydyłło ogłasza publicznie, że Aryna Sabalenka... "robi wojnę w Ukrainie". Ostatnim razem widzieliśmy ją na korcie, nie na froncie, ale w sumie brzmi podobnie, więc może po prostu źle usłyszała. Nazywa ją też "ordynusem" i podsumowuje, że Aryna jest "naprawdę fuj".
Ale jeszcze przy tym, wiesz, jak ona się zamachnęła kiedyś tam na kogoś albo coś, więc jest takim ordynusem. A poza tym robi wojnę w Ukrainie. No nie mogę tego znieść, jest wiesz, pupilka Łukaszenki. To wszystko razem, jak to mi się poukłada, to naprawdę fuj.
I tu przytoczymy wypowiedź samej Sabalenki, która na łamach "Vogue'a" podkreślała, że nigdy nie była zwolenniczką wojny w Ukrainie. Co więcej, zapewniła, że w pełni rozumie postępowanie obywatelek tego kraju, które po meczach nie chcą podawać ręki tenisistkom z Rosji czy Białorusi.
Jeden z trenerów wpadł w szał, mówiąc, że to ja zrzucam bomby. To oczywiste, że pragnę pokoju dla wszystkich. Nie chcę tej wojny. Powinni usiąść do stołu i poprzez negocjacje rozwiązać swoje problemy. (...) Jesteśmy tacy sami. Wszyscy jesteśmy ze sobą ściśle związani. A teraz między nami stoi ogromna ściana i nie wiem, czy kiedykolwiek zniknie.
Natomiast argumenty, że Aryna jest "naprawdę fuj" i "dmucha sobie gębę", naprawdę ciężko traktować poważnie. Ewa Woydyłło przed laty wydała sporo książek o akceptacji i rozwoju osobistym - może warto sobie odświeżyć?