Były czasy, kiedy Nelly Furtado zaliczała się do ścisłej czołówki największych gwiazd popu, a każdy wypuszczany przez nią numer z miejsca stawał się hitem. Po latach królowania na listach przebojów w drugiej dekadzie lat dwutysięcznych słuch po niej zaginął. Kanadyjka poświęciła się wychowywaniu trójki dzieci. Po kilku latach medialnego niebytu, gwiazda powróciła w 2024 roku z albumem "7".
Ostatnimi czasy o Nelly nie mówi się raczej w kontekście nowego repertuaru, ale przede wszystkim za sprawą jej odmienionego wizerunku, który zwrócił uwagę mediów i fanów na całym świecie. Nie da się ukryć, że na przestrzeni lat gwiazda przybrała parę kilogramów. Artystka w trakcie rozmaitych wywiadów powtarzała, że z czasem zaczęła akceptować swoje odmienione ciało. Otwarcie też przyznaje, że nigdy nie poddała się żadnej operacji.
Oliwia ze "ŚOPW" pogodziła się z byłym mężem. Tak mówi o powrocie do Łukasza: " Skupiamy się, żeby wychować razem syna"
Teraz Nelly przypomniała o swoim istnieniu przy okazji wczorajszego meczu Portugalii z Chorwacją odbywającego się w ramach Mundialu. Piosenkarka, której utwór "Força" był ponad dwie dekady temu oficjalnym hymnem Mistrzostw Europy w piłce nożnej, została dostrzeżona na trybunach stadionu w Toronto. Kamera uchwyciła, jak 47-latka śledzi rozwój gry z dość kwaśną miną, kiedy jednak zorientowała się, że jej wizerunek ukazał się na telebimach, posłała w stronę obiektywu szeroki uśmiech.
Lubicie ją w takim wydaniu?