Niewzruszona Maria Pakulnis wspomina, jak profesor OBMACYWAŁ ją na studiach. "Co tam sobie dotknął, TO SOBIE DOTKNĄŁ..."

Dav
Maria PakulnisMaria Pakulnis
Źródło zdjęć: © AKPA

Maria Pakulnis wróciła wspomnieniami do czasów studiów i opowiedziała o profesorze, który wielokrotnie pozwalał sobie na przekraczanie jej granic. Co zaskakujące, gwiazda przyznała, że wówczas nie dostrzegała w jego zachowaniu niczego niewłaściwego.

Klikaj, zanim wszyscy zaczną o tym mówić!

Gwiazdy, skandale i momenty, o których jutro będzie głośno.

Sprawdź plotki

Maria Pakulnis od kilku dekad należy do grona najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorek. Gwiazda takich produkcji jak "Obywatel Piszczyk", "Dekalog III" czy "Konsul" nie stroni od szczerych rozmów na temat swojej przeszłości. W wywiadach wielokrotnie wracała do trudnego dzieciństwa, skomplikowanych relacji rodzinnych i doświadczeń, które ukształtowały jej charakter.


WIDEO
Karolina Korwin Piotrowska apeluje w sprawie Dody: "Ma problem z regulowaniem agresji. Nazwijmy rzeczy po imieniu: JEST KRYMINALISTKĄ" (WIDEO)

Tym razem aktorka zdecydowała się opowiedzieć o kulisach swojej edukacji w szkole teatralnej. W rozmowie z Małgorzatą Czop w podcaście "interAKCJA. Starcie pokoleń" poruszono temat granic fizycznych w zawodzie aktora oraz zmian, jakie na przestrzeni lat zaszły w branży filmowej.

Maria Pakulnis wspomina zachowanie profesora. "Obmacał mnie nieraz"

Pakulnis przyznała, że w czasach jej młodości zdarzały się sytuacje, które dziś mogłyby zostać uznane za poważne przekroczenie granic. Jako przykład przywołała zachowanie jednego z wykładowców. Mężczyzna miał szczególnie upodobać sobie młodą studentkę i regularnie wybierać ją do prezentowania ćwiczeń aktorskich.

Zdarzały się osoby, że to robiły (...), łącznie z jednym z moich profesorów ze szkoły. Nie powiem, który, wprawdzie już nie żyje, ale po co mówić źle o zmarłych. Tylko ja tego nie pojmowałam w kategoriach czegoś złego

- powiedziała.

Jak wyjaśniła, profesor demonstrował na niej, w jaki sposób należy nawiązywać fizyczny kontakt z partnerką sceniczną. Z perspektywy czasu Pakulnis podejrzewa, że mogła mu się po prostu podobać.

On zawsze sobie mnie wybierał. Chyba mu się podobałam. Byłam dziewoja, taka troszeczkę tęższa, miałam warkocz zapleciony i byłam taka dziewczyna z prowincji, z Mazur, z jezior. Na mnie pokazywał, jak się trzyma partnerkę... Grał ze mną. Nie patrzył mi w oczy, ale obmacywał mnie nieraz. (...) Czasami w jego oczach widziałam coś więcej, ale oczywiście nigdy się do niczego nie posunął. No, ale co tam sobie dotknął, to sobie dotknął

- wyznała.

Co ciekawe, mimo tych doświadczeń aktorka nie jest zwolenniczką wszystkich współczesnych rozwiązań mających zapewniać bezpieczeństwo podczas realizacji scen intymnych. Szczególnie dziwi ją konieczność wcześniejszego ustalania, na jaki kontakt fizyczny mogą pozwolić sobie aktorzy.

Dla mnie przekroczeniem jest to, że teraz trzeba ustalić, czy mogę cię dotknąć. To jest paranoja. Jeżeli gramy miłość albo awanturę bliskich sobie ludzi.... Coś dziwnego się porobiło

- stwierdziła.

Pakulnis ma rację czy jednak przesadziła?

Maria Pakulnis
Maria Pakulnis © AKPA | AKPA, Lukasz Telus
Maria Pakulnis
Maria Pakulnis © AKPA | AKPA, Lukasz Telus
Maria Pakulnis
Maria Pakulnis © AKPA | AKPA, Lukasz Telus
Maria Pakulnis
Maria Pakulnis © AKPA | AKPA, Lukasz Telus
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą