Joanna Koroniewska również należy do niechlubnego grona kierowców, którzy bardzo swobodnie podchodzą do zasad kodeksu drogowego. Została przyłapana na gorącym uczynku w momencie zaparkowania Hondy na zakazie. Jak zapewne się spodziewaliście, aktorce się upiekło.
Głęboko współczujemy wszystkim, którzy pokonują na co dzień zatłoczone ulice Warszawy. Znalezienie wolnego miejsca parkingowego w najczęściej uczęszczanych stołecznych dzielnicach, a już zwłaszcza w godzinach szczytu, niemalże graniczy z cudem. Nie należy jednak traktować tego jako usprawiedliwienia dla popełniania wykroczeń, co, niestety, zaczyna uchodzić za standard wśród znanych kierowców.
Tym razem 1 punkt karny i mandacik powinny trafić na konto Joanny Koroniewskiej. Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy. W tym tygodniu aktorka musiała odwieźć swą młodszą córkę po dwutygodniowym okresie feryjnej laby. Szumnie przypieczętowała ten powrót, zatrzymując swojego SUV-a na zakazie.
Była gwiazda serialu "M jak miłość" i Teatru Komedia nie dostrzegła (lub próbowała nie dostrzec) znaku wskazującego koniec parkingu. Mało tego, zastawiła dojazd straży pożarnej do pobliskiego osiedla boków. Wszystkiemu przypatrywała się jej prawie 8-letnia pociecha, której zdjęła ciężar z pleców.
Po publikacji artykułu Joanna Koroniewska opublikowała nagranie w sieci, na którym sprostowała zarzuty pod swoim adresem.
Na swoje usprawiedliwienie wobec komentarza, że stoję w złym miejscu. Chciałam powiedzieć tylko, że akurat trzy razy pytałam straży miejskiej (...) Tam brakuje miejsc i są dwa takie miejsca dodatkowe, na których straż miejska pozwala stawać - wypowiedziała się na Instagramie, zaznaczając, że to nie jej auto stało na drodze pożarowej.
Joanna Koroniewska od lat wybiera auta opatrzone logotypem japońskiego koncernu motoryzacyjnego.
Niestety, zaparkowanie w taki sposób blokuje dojazd służb ratunkowych.
Ten obrazek mógłby posłużyć za przykład, jak nie należy parkować.