Okutana w płaszcz za 12 tysięcy złotych Kinga Rusin ładuje się z tobołkami do "porszaka" za 300 tysięcy złotych (ZDJĘCIA)
Wystrojonej w płaszcz z "misia" Kingi Rusin nie opuszczał dobry humor, gdy opuszczała ulubioną restaurację w centrum Warszawy. Podczas spaceru do wypasionej bryki dziennikarka pozdrawiała paparazzi delikatnym uśmiechem.
Zima to ciężki czas dla celebrytów. Ci, którzy nie wyjechali na wakacje w ciepłe kraje, muszą mierzyć się z szarą rzeczywistością: na zewnątrz jest minusowa temperatura, zaspy albo - co w ostatnich dniach częstsze - chodniki oblodzone tak bardzo, że trudno nimi przejść.
Istotną kwestią pozostaje, jak tu się wystroić, żeby nie zmarznąć, ale wciąż godnie wyglądać, szczególnie gdy w każdej chwili ktoś może zrobić im zdjęcia. Zdaje się, że takiego kłopotu nie ma Kinga Rusin, która nawet w mroźnej aurze stara się pogodzić wygodę z modą.
Słynna globtrotterka, która dopiero co bawiła z ukochanym Markiem w Marrakeszu, znowu zawitała na łono ojczyzny i po raz kolejny znalazła się na celowniku fotoreportera. 54-latka była jednak na to przygotowana. Miłośniczka markowych ciuszków odziana była w stylowy płaszcz z "misia" Max Mary za 12 tysięcy złotych, który zestawiła z pasującą czapką i butami z owczej skóry. Istotnym elementem zimowej stylówki była szara torebka Chloe za 4 tysiące złotych. Po wizycie w ulubionej restauracji gwiazda poczłapała do wartego ok. 300 tysięcy Porsche Panamery i odjechała. Zanim jednak wsiadła do auta, uraczyła fotografa dobrotliwym uśmiechem.
Powiało luksusem?
Kinga jest dumną właścicielką "porszaka" wartego 300 tysięcy złotych.