Oskar Wojciechowski próbuje tłumaczyć się z oburzających słów o depresji. "Pod płaszczem choroby chowa się armia ludzi, którzy są wygodni"
Oskar Wojciechowski, narzeczony Klaudii Halejcio, odpowiedział na falę krytyki, którą wywołały jego słowa o depresji w programie Magdy Mołek. W obszernym wpisie na Instagramie przekonywał, że nie neguje istnienia choroby, ale uważa, że część osób myli ją z brakiem celu, ambicji i dyscypliny. Zgadzacie się z nim?
Występ Klaudii Halejcio i Oskara Wojciechowskiego w programie "W moim stylu" wywołał niemałe poruszenie i odbił się w sieci szerokim echem. Podczas rozmowy u Magdy Mołek przedsiębiorca zasugerował, że we współczesnej debacie publicznej wiele trudności zbyt łatwo określa się mianem depresji.
W dzisiejszym świecie wszystko jest depresją nazywane, a ile jest ludzi, że komuś się po prostu nie chce, mają to wszystko, za przeproszeniem, w d**ie?
To dlatego nie było ślubu Halejcio. Aktorka i Oskar zostali OSZUKANI! "Jest mi przykro"
Oskar Wojciechowski tłumaczy się po wywiadzie u Magdy Mołek
Jego zdaniem część osób może zasłaniać się diagnozą, choć w rzeczywistości mierzy się z brakiem planu na życie, motywacji czy ambicji.
W telewizji cały czas się mówi o tym, że trzeba być łagodnym jak baranek, każdy może być chory. Wszyscy nagle jakieś przypadłości mają, a jest wiele ludzi po prostu leniwych, bez celu i jasno trzeba sobie to powiedzieć
Prowadząca próbowała tonować dyskusję, podkreślając, że depresja kliniczna jest poważną chorobą, której nie należy sprowadzać do chwilowego kryzysu czy "niechcenia".
Rozumiem twoją filozofię, bo ja też jestem zwolenniczką decydowania na podstawie faktów, a nie usprawiedliwiania, ale chcę zachować szacunek dla tych, którzy mogą zmagać się z poważną historią
Po fali krytyki Wojciechowski postanowił doprecyzować swoje stanowisko i opublikował obszerne oświadczenie na Instagramie.
Depresja jest chorobą. Ale lenistwo nią nie jest. I gdzieś po drodze przestaliśmy odróżniać jedno od drugiego
Dalej tłumaczył, że jego wypowiedź została sprowadzona do jednego zdania, podczas gdy on - jak zapewnia - nie chciał kpić z osób chorujących.
Nie że depresja nie istnieje. Nie że chorzy są leniwi. Nie że nie potrzebują pomocy. Powiedziałem, że pod płaszczem depresji chowa się armia ludzi, którzy nie są chorzy, tylko wygodni
Zobacz również: Oskar "wymarzył" sobie Klaudię Halejcio, gdy nadal był w związku z INNĄ. Był jednak mały problem: "Myślał, że jestem Agnieszką Kaczorowską"
Narzeczony Halejcio poszedł jednak o krok dalej i skrytykował także system opieki psychicznej. Jego zdaniem w "branży" zdrowia psychicznego przychód generują diagnoza, recepta i kolejna wizyta, a nie "wyleczenie".
Ilu pacjentów zostało zdiagnozowanych z depresją, a tak naprawdę potrzebowali kopniaka, nie recepty? Ilu ludzi bierze antydepresanty, bo tak łatwiej, bo tak szybciej, bo nikt nie miał czasu ani odwagi powiedzieć im "nie jesteś chory, po prostu nie masz celu i musisz zacząć od siebie"? Tych statystyk nikt nie prowadzi. Tych wniosków nikt nie wyciąga. Bo w lotnictwie za błąd giniesz. A w psychologii za błędną diagnozę dostajesz stałego klienta. I to nie jest atak na psychologów, którzy naprawdę pomagają, bo tacy są i robią niesamowitą robotę. To jest pytanie do systemu, który nagradza za diagnozę, nie za zdrowie. [...] Psycholog zarabia, kiedy przychodzisz co tydzień. Psychiatra zarabia, kiedy wypisuje receptę. Firma farmaceutyczna zarabia, kiedy połykasz tabletkę. I nikt w tym łańcuchu nie zarabia na tym, żebyś wstał z kanapy, znalazł cel i przestał potrzebować ich usług
Internet podzielony po wpisie narzeczonego Klaudii Halejcio
Wpis Wojciechowskiego błyskawicznie podzielił internautów.
Nareszcie ktoś to powiedział - skomentowała Klaudia Duszyńska, CEO sieci salonów "Hollywood Hair".
Ja się z tobą zgadzam - diagnozy psychologiczne często już nie są diagnozami a są tarczami. I co gorsza etykietkami - dołączyła do dyskusji Julia Izmałkowa, twórczyni podcastu "Matcha Talks", znana w sieci jako Psychomama Julia.
Inni z kolei zarzucali przedsiębiorcy szkodliwe uproszczenia oraz zbyt lekkie traktowanie choroby, która dla wielu osób oznacza realne cierpienie. Głos w sprawie zabrała też psycholożka Marta Młyńska, która już wcześniej w rozmowie z Plotkiem podkreślała, że słowa Wojciechowskiego były szkodliwe, a on sam nie powinien publicznie zabierać głosu na temat choroby, o której nie ma wiedzy. Jej zdaniem diagnozowanie ludzi na odległość, zwłaszcza bez odpowiednich kompetencji, to "najgorszy pomysł na świecie".
Pod najnowszym postem Wojciechowskiego Marta Młyńska doprecyzowała, że nie chodzi o odbieranie mu prawa do opinii, lecz o ostrożność w ocenianiu cudzych doświadczeń.
Psychologia nie zajmuje się ocenianiem ludzi, ale próbą zrozumienia przyczyn ich zachowania - napisała.
Zobacz także: Tajemnicza Klaudia Halejcio wyłania się zza zasłony z pierścionkiem i ZAPOWIADA: "Nic nie powiem! Ale będą znaki" (FOTO)
Kto ma waszym zdaniem rację w tej dyskusji?