Paulina Smaszcz mówi, że jest mamą pięciu synów i otwiera się na temat STRATY DZIECI: "Bliźniaki o blond włosach i brat Julka"
W najnowszym wywiadzie Paulina Smaszcz opowiedziała o tym, jak straciła trzech synów. W trudnym momencie nie mogła liczyć na współpracowników i pracodawcę.
Od dobrych paru lat postać Pauliny Smaszcz budzi w mediach olbrzymie emocje. Dzieje się tak za sprawą jej wypowiedzi, najczęściej na temat byłego męża, Macieja Kurzajewskiego oraz jego nowej żony, Katarzyny Cichopek.
Przypominamy: Paulina Smaszcz WŚCIEKŁA na Cichopek i Kurzajewskiego. "Obślizgłe SZCZURY umoczone w ścieku kłamstw i manipulacji"
Serowska komentuje wywiad Hakiela i Smaszcz: "Nie ma co walczyć z prawdą. Ludzie mają to w DU*IE"
Choć mogłoby się wydawać, że o swoim życiu prywatnym 53-latka powiedziała już wszystko, nic bardziej mylnego. Dziennikarka co rusz raczy nas kolejnymi, czy to bardziej aktualnymi złotymi myślami na temat relacji damsko-męskich, czy szczegółami ze swojego zakończonego dawno małżeństwa z Maćkiem.
Paulina Smaszcz o stracie synów. Poruszające słowa
W jednym z ostatnich wywiadów Paulina znów się otworzyła. Tym razem opowiedziała o stracie dzieci. Matka 29-letniego Franciszka i prawie 20-letniego Juliana wyznała, że dwukrotnie była w ciąży bliźniaczej. Gdy prowadząca podcast "Grube historie" zapytała ją o "największą stratę w życiu", ta powiedziała:
Bliźniaki. Moje dzieci. Dwóch chłopców o blond włosach, których widoku nigdy nie zapomnę i nadal mi się śnią. I brat Julka - Julek ma teraz 19 lat i jest z ciąży bliźniaczej - który również nie przeżył - padło z jej ust.
Następnie dodała:
Ja mówię to bardzo otwarcie, że ja jestem mamą pięciu synów. Ale przeżyło dwóch.
Paulina Smaszcz o sytuacji w pracy po stracie dzieci
Smaszcz wróciła wspomnieniami do momentu, gdy po stracie wróciła do pracy. Niestety, nie spotkała się ze zrozumieniem ze strony współpracowników i pracodawcy.
Jak bliźniaki umarły i wróciłam do pracy, to nikt się do mnie nie odzywał. Bo nikt nie wiedział, jak rozmawiać. Ja wchodziłam do pokoju i była cisza. (...) Mój szef wezwał mnie wtedy i powiedział: "Paulina, zabieramy ci wszystkie największe projekty, ponieważ ludzie nie wiedzą, jak się będzie teraz z tobą pracować po tej stracie, a my boimy się jako firma, że nam te projekty zawalisz" - opowiadała.
Doceniacie jej szczerość?