Policyjny pościg za pijaną Britney Spears TRWAŁ GODZINĘ! Menadżer gwiazdy wydał oświadczenie
Britney Spears została zatrzymana przez policję za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Na jaw wychodzą kolejne informacje dotyczące zdarzenia. Na komentarz zdecydował się również menadżer gwiazdy.
W życiu Britney Spears na próżno szukać spokoju. Tym razem media obiegła wiadomość o jej pijackim rajdzie. W środę wieczorem gwiazda została zatrzymana przez Kalifornijski Patrol Drogowy w hrabstwie Ventura. Około godziny 21.30 czasu lokalnego została skuta kajdankami, a kilka godzin później trafiła do aresztu.
Według kolejnych ustaleń zagranicznych serwisów o 6.00 rano Britney została zwolniona z aresztu. To jednak nie koniec problemów. Artystka za dwa miesiące, 4 maja, ma stawić się w sądzie i odpowie na zarzut prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Teraz na jaw wychodzą kolejne informacje dotyczące zdarzenia.
ZOBACZ TAKŻE: Britney Spears tańczy w kusym bikini i narzeka: "MUSZĘ SCHUDNĄĆ I ZAFARBOWAĆ WŁOSY" (FOTO)
Maffashion wspomina spotkanie z Britney Spears: "Wtedy nikt nie wiedział, w jakim jest stanie"
Redakcja "Daily Mail" ustaliła, iż pościg za piosenkarką trwał aż godzinę. Według relacji dyspozytora numeru 911 pościg rozpoczął się około 20:13, kiedy Britney manewrowała między pasami na autostradzie 101. Wiadomość o tym, że kierowca opuścił samochód, została przekazana do dyspozytorni dopiero o 21.23.
Sedan, nieregularne hamowanie, skręcanie i jazda bez tylnego światła - relacjonowano na bieżąco do dyspozytorni, według zapisu z numeru 911, do którego dotarła wspomniana redakcja.
Po zatrzymaniu funkcjonariusze rozmawiali z piosenkarką i szczegółowo opisywali całą sytuację. Jeden z policjantów prosił o wezwanie DRE, specjalistę przeszkolonego przez California Highway Patrol do oceny, czy Britney znajdowała się pod wpływem substancji odurzających.
Menadżer Britney Spears komentuje jej pijacki rajd
Zatrzymanie Britney Spears generuje ogromne emocje. Głos zdecydował się zabrać jej menadżer, Cade Hudson. Opiekun piosenkarki w oświadczeniu przesłanym do mediów przyznał, że jej zachowania nie można usprawiedliwić. Podkreślił również konieczność wprowadzenia zmian w jej życiu.
To był nieszczęśliwy incydent, którego w ogóle nie można usprawiedliwić. Britney podejmie właściwe kroki i będzie przestrzegać prawa. Mamy nadzieję, że to będzie pierwszy krok w kierunku długo oczekiwanej zmiany, która musi nastąpić w jej życiu. Miejmy nadzieję, że otrzyma pomoc i wsparcie, których potrzebuje w tym trudnym czasie - przekazał.
Myślicie, że teraz Britney weźmie się za siebie?