Iwona Schymalla w telewizji wylądowała dzięki... szczęściu. Na początku lat 90. wygrała konkurs na spikerkę i błyskawicznie podbiła serca widzów, a po latach awansowała na stanowisko dyrektorki TVP1. Gdy po ponad dziesięciu latach przerwy od ekranu zawitała do studia "Pytania na śniadanie", wyznała, że obecnie prowadzi portal a także fundację związane z branżą medyczną. Pytana o poczucie spełnienia w nowych realiach rynkowych, przyznała bez ogródek:
Tak, to jest jakiś kolejny etap w moim życiu i bardziej się musiałam wyspecjalizować, jeśli chodzi o tematy medyczne, bo tym się zajmuję. No prowadzę i fundację, i serwis internetowy, więc te nowe media też musiałam trochę ogarnąć, poznać. Myślę, że jest okej
Iwona Schymalla wspominała również dawne standardy pracy w mediach, zaznaczając, że dawne dziennikarstwo stawiało przed pracownikami znacznie wyższe wymagania i różniło się od współczesnych realiów.
Mnóstwo gości, a więc też długie przygotowania, no to rzeczywiście to było przecieranie szlaków, to były początki (...). Rzeczywiście to był skok i takie dziennikarstwo, które wymagało więcej
WIDEOKatarzyna Bosacka odnosi się do słów Mateusza Gesslera. "Do szewskiej pasji doprowadza mnie UKRYTY NAPIWEK" (WIDEO)
Iwona Schymalla opowiada o odejściu z TVP
Decyzja o pożegnaniu się z publicznym nadawcą w 2011 r. nie była dziełem przypadku. Iwona Schymalla prowadziła TVP1 zaledwie przez dwa lata, po czym odeszła w cieniu kontrowersji. W szczerym wywiadzie opowiedziała o politycznych naciskach, gwałtownym spadku jakości produkowanych treści oraz zatrudnianiu niekompetentnych osób z nadania.
Celem nie było już tworzenie dobrej telewizji, tylko określonej telewizji. Poza tym zaczęto zatrudniać coraz więcej osób, które nie miały doświadczenia telewizyjnego, a były z jakiegoś politycznego nadania. Trudno było o jakikolwiek dialog
Jak się okazało, rezygnacja z funkcji dyrektorki TVP wiązała się dla dziennikarki i jej bliskich z przerażającymi konsekwencjami w życiu prywatnym. Iwona Schymalla wprost powiedziała, że ona i jej rodzina byli zastraszani.
Ja pozostałam niezależną od wszelkich ingerencji i wpływów. Od gier prywatnych i partyjnych interesów. I dlatego wymuszono moją rezygnację. Zaraz po mojej rezygnacji z pracy w TVP uszkodzono nam samochód, pod wycieraczkami znaleźliśmy pogróżki, nachodzono nasz dom
Nic dziwnego, że zdecydowała się odejść na "telewizyjną emeryturę"?