Reprezentant Izraela słyszał buczenie i okrzyki publiczności podczas jego występu: "Był to dla mnie MAŁY SZOK"

Reprezentant Izraela na tegorocznej Eurowizji, Noam Bettan, udzielił wywiadu stacji BBC, w którym po raz pierwszy odniósł się do fali buczenia i protestów na widowni. Skomentował też kwestię upomnienia od EBU za nieregulaminowe działania oraz bojkotu konkursu przez pięć europejskich państw.

Eurowizja 2026. Reprezentant Izraela o buczeniu i kontrowersjachEurowizja 2026. Reprezentant Izraela o buczeniu i kontrowersjach
Źródło zdjęć: © BBC, Getty Images
Venus

Konkurs Piosenki Eurowizji od zawsze wzbudzał ogromne emocje, jednak tegoroczna edycja w Wiedniu przejdzie do historii jako jedna z najbardziej burzliwych. Obok muzycznych uniesień, jakich dostarcza nam reprezentująca Polskę Alicja Szemplińska, oczy całego świata zwrócone są na narastające napięcia polityczne, które we wtorkowy wieczór osiągnęły punkt krytyczny.

Krótko przed wystąpieniem naszej reprezentantki, na scenie pojawił się Noam Bettan z Izraela, wykonujący utwór "Michelle". Jak można było przewidzieć po miesiącach protestów, reakcja publiczności w Wiener Stadthalle była jednoznaczna. W momencie pojawienia się artysty w hali rozległo się głośne buczenie, a mimo prób stłumienia tych dźwięków w oficjalnym przekazie telewizyjnym, wyraźnie słychać było skandowanie hasła "Wolna Palestyna" oraz okrzyki "zatrzymajcie ludobójstwo".

Zagraniczni dziennikarze oceniają występ Polki. W opiniach przewija się jeden aspekt

Eurowizja 2026. Reprezentant Izraela słyszał buczenie i okrzyki publiczności

Ochrona reagowała stanowczo na to, co ORF i EBU nazwały "zakłócaniem spokoju", usuwając siłą kilka osób z obiektu. Sam artysta przyznał w rozmowie z BBC, że skala protestów bezpośrednio go dotknęła.

Byłem świadomy. Słyszałem, że było buczenie i wszystko inne, i był to moment takiego, wiesz, efektu 'wow'. Mały szok.

Bettan dodał również, jak radził sobie z niechęcią tłumu podczas śpiewania.

Szukałem flag ludzi, którzy mnie kochają i chcą, żebym dał z siebie wszystko, i to naprawdę mnie niosło.

Reprezentant Izraela zachęca bojkotujących nadawców do powrotu na Eurowizję

Obecność Izraela w konkursie jest kością niezgody od początku wojny w Gazie w 2023 r. Tegoroczna edycja jest najmniejsza od 2003 r., ponieważ nadawcy publiczni z pięciu krajów - Hiszpanii, Holandii, Irlandii, Islandii oraz Słowenii - zdecydowali się na bojkot. Irlandzki nadawca RTÉ uznał udział w imprezie za "niewybaczalny w obliczu przerażającej straty życia w Gazie", podczas gdy izraelski nadawca Kan określił te nieobecności mianem "bojkotu kulturowego", który uderza w wolność ekspresji.

Noam Bettan wyraził nadzieję na powrót tych państw w przyszłości.

To dla nich źle. Tracą okazję, by być częścią tego niesamowitego doświadczenia. Mam więc wielką nadzieję, że w przyszłym roku będą mogli śpiewać i nieść swoje światło.

Przygotowania przed reakcjami tłumu i upomnienie od EBU

Co ciekawe, Bettan - podobnie jak jego poprzedniczki, Eden Golan i Yuval Raphael - przygotowywał się do negatywnego odbioru już podczas prób. Przyznał jednak, że trening z ekipą nie oddaje rzeczywistości.

Nie da się wprowadzić 13 tysięcy ludzi do sali prób i kazać im buczeć. Miałem kilka osób w mojej ekipie, które starały się utrudniać mi zadanie, aby poćwiczyć przed tym momentem – ale na to nie da się tak naprawdę przygotować.

Reprezentant Izraela zdążył już także wywołać drobny skandal regulaminowy, prosząc fanów w mediach społecznościowych o oddanie na niego wszystkich 10 dostępnych głosów w sobotnim finale. Organizatorzy uznali to za działanie "niebędące w duchu konkursu" i nakazali usunięcie posta, wystawiając jednocześnie oficjalne ostrzeżenie nadawcy Kan. Przypomniano przy tym kontrowersje z 2025 r., kiedy to kampania wspierana przez izraelski rząd pomogła Yuval Raphael wygrać głosowanie publiczności.

Noam Bettan stwierdził, że nie był świadomy istnienia wytycznych odradzających uczestnikom namawianie fanów do wielokrotnego głosowania. Artysta potwierdził jednocześnie, że po interwencji organizatorów niezwłocznie "usunął" kontrowersyjne reklamy ze swoich mediów społecznościowych.

Izrael jednym z faworytów do zwycięstwa Eurowizji 2026

Mimo trwających protestów i planowanych manifestacji przed halą, Noam Bettan, który zakwalifikował się do sobotniego finału, stara się odciąć od negatywnych emocji.

Na zewnątrz jest dużo nienawiści. Nie patrzę na to - patrzę na jasną stronę. Nawet nie czuję, że biorę udział w konkursie. Są tu tak utalentowani artyści, a ja jestem tu, by jednoczyć. Jestem tu, by szerzyć swoje światło, swój kolor w tym świecie.

Przewiduje się, że utwór "Michelle" może zająć miejsce w pierwszej piątce finałowej klasyfikacji. Czy muzyka faktycznie zdoła przysłonić polityczny konflikt?

Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji
Noam Bettan, reprezentant Izraela na Eurowizji © Getty Images
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą