Rodzice adopcyjni uczestnika "Must Be The Music" PRZERWALI MILCZENIE: "Obecna droga sądowa nie została zainicjowana przez nas"
Damian Stampka-Łoziński z "Must Be The Music" wyznał, że w wieku 17 lat wyprowadził się z domu, gdyż przybrani rodzice nie wspierali jego pasji. Oznajmił też, że po występie w TV dostał pismo od ich prawnika. Po kilku tygodniach adopcyjni rodzice 18-latka przedstawili własną wersję wydarzeń.
Damian Stampka-Łoziński zdobył rozgłos dzięki udziałowi w programie "Must Be the Music". 18-letni wokalista zachwycił jurorów i widzów Polsatu swoim talentem. Wywołał także sporo emocji, gdy otwarcie opowiedział o swojej trudnej przeszłości. Z powodu braku akceptacji ze strony rodziców adopcyjnych dla jego muzycznych ambicji, postanowił opuścić rodzinny dom i zamieszkać u swojej nauczycielki śpiewu, która udzieliła mu wsparcia nie tylko artystycznego, ale i emocjonalnego.
Ujawnienie tej historii w telewizji doprowadziło do pogorszenia relacji z jego adopcyjną rodziną. Po emisji programu Damian wyznał, że otrzymał pismo od ich prawnika, w którym zarzucono mu naruszenie dobrego imienia rodziców poprzez jego wypowiedzi. W reakcji na te działania młody wokalista publicznie wyraził swoje obawy i rozczarowanie. Podkreślił, że jego intencją nie było oczernianie bliskich, a jedynie walka o możliwość realizowania własnych marzeń. W mediach społecznościowych zaznaczył również, że nie zamierza ulec presji ani groźbom prawnym.
Tak wyglądał występ Damiana Stampki-Łozińskiego w "Must Be The Music"
W minioną sobotę Damian Stampka-Łoziński opublikował kolejne oświadczenie. Zapowiedział w nim, że chce skupić się na rozwijaniu kariery muzycznej i nie będzie dalej komentował całej sytuacji. Przyznał też, że zaakceptował decyzję rodziców adopcyjnych o zerwaniu kontaktu, a także opisał przebieg swojej ostatniej wizyty w rodzinnym domu.
Adopcyjni rodzice Damiana z "Must Be The Music" przerwali milczenie
Trzy tygodnie po emisji odcinka "Must Be The Music" z udziałem Damiana, głos w sprawie po raz pierwszy zabrali jego adopcyjni rodzice. Obszerne oświadczenie pojawiło się na prywatnym profilu facebookowym ojca artysty. Mężczyzna poinformował na wstępie, że został zablokowany przez 18-latka, dlatego nie mógł podzielić się wpisem pod jednym z jego postów. Nie istniała również możliwość prywatnej rozmowy.
Pamiętaj, że nie odmawiamy Ci kontaktu ani rozmowy. Niestety nasze próby pozostają bez jakiejkolwiek odpowiedzi z Twojej strony. W naszych skrzynkach e-mail jest wiele wiadomości wysłanych do Ciebie, na które nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Odnoszę też wrażenie, że unikasz osobistego spotkania.
Rodzice Stampki-Łozińskiego zdecydowali się przedstawić wydarzenia z własnej perspektywy, podkreślając, że nigdy nie byli przeciwni jego pasji muzycznej, a wyprowadzka Damiana w wieku 17 lat była dla nich "bolesna".
Nigdy nie byliśmy przeciwko Tobie ani przeciwko Twojej pasji do muzyki. Przeciwnie — wspieraliśmy Cię w rozwijaniu zainteresowań i talentu na wszelkie możliwe sposoby (...). Nigdy nie zabranialiśmy Ci śpiewać. Chcieliśmy jedynie, aby dało się to pogodzić z innymi obowiązkami.
Niestety mimo to w październiku 2024 roku, mając 17 lat, podjąłeś decyzję o wyprowadzce i zamieszkaniu u nauczycielki śpiewu. Zerwałeś kontakt z całą rodziną. Było (i nadal jest) to dla nas bardzo bolesne. Nasz sprzeciw wobec tej sytuacji wynikał z tego, że jesteś naszym dzieckiem, a wtedy byłeś jeszcze osobą niepełnoletnią, za którą jako rodzice ponosiliśmy odpowiedzialność.
W dalszej części wpisu tłumaczyli, że właśnie ze względu na niepełnoletniość Damiana i ich odpowiedzialność za jego czyny nie wyrażali zgody na wyjazdy konkursowe.
Z tego powodu, do czasu osiągnięcia przez Ciebie pełnoletności, nie wyrażaliśmy zgody na wyjazdy konkursowe z osobami trzecimi, które miałyby nas reprezentować. Tak było między innymi w przypadku planowanego wyjazdu na MBTM jesienią 2024 roku, kiedy organizatorzy wymagali obecności rodzica i podpisanej przez nas umowy. Nigdy tej umowy nie zobaczyliśmy. Proponowałem Ci wtedy swój udział, ale nie chciałeś ze mną jechać. Analogicznych sytuacji było więcej. Mimo to brałeś udział w licznych konkursach, o czym nieraz dowiadywaliśmy się dopiero po fakcie. Zdarzało się też, że później przyjeżdżałem do organizatorów, aby podpisać potrzebne zgody. Być może nawet o tym nie wiedziałeś.
Ojciec Damiana odniósł się również do wątku pozwów sądowych, o których wspominał 18-latek. Wyraził także chęć próby odnowienia kontaktu i poprawienia relacji.
Drogi Synu, w swoich ostatnich wpisach wspominasz o pozwach i sądach. Chcę zatem jasno zaznaczyć, że nasze wezwanie od prawnika nie było pierwszą sytuacją, w której taka forma działania pojawiła się w naszej relacji jako dorosłych ludzi. Wcześniej z Twojej strony również dochodziło do kontaktów o takim charakterze. My tych dokumentów nie upublicznialiśmy. Obecna droga sądowa także nie została zainicjowana przez nas.
Chcę też, żebyś wiedział, że nadal jesteś naszym synem, że masz dom i że wciąż nie jest za późno, by naprawić wiele rzeczy. Do tego potrzebna jest jednak szczera, choć z pewnością trudna, rozmowa. Nigdy Ci jej nie odmawialiśmy i ponawiamy to zaproszenie.
Pełna treść oświadczenia poniżej.