Uczestnik "Must Be the Music" relacjonuje ostatnią wizytę u przybranych rodziców: "'Nigdy więcej tu NIE WRACAJ' - te słowa złamały mi serce"
Damian Stampka-Łoziński, uczestnik "Must Be the Music", po emisji odcinka z jego udziałem miał otrzymać pismo od prawnika rodziców adopcyjnych, którym nie spodobał się sposób, w jakim o nich mówił. Teraz artysta ujawnił w mediach społecznościowych, jak potraktowali go "bliscy" po medialnej wrzawie.
Damian Stampka-Łoziński zyskał popularność jako uczestnik "Must Be the Music". Ten zaledwie 18-letni wokalista zyskał uznanie jurorów swoją interpretacją utworu "Another Love" Toma Odella, wzbudzając zachwyt zarówno wśród jury, jak i widzów telewizji Polsat. Jak się później okazało, sukces na scenie okupiony był osobistym dramatem.
Damian odważnie podzielił się swoją trudną historią życia. Ze względu na brak zgody rodziców adopcyjnych na rozwijanie swojej muzycznej pasji, młody artysta opuścił swój dom rodzinny i zamieszkał z nauczycielką śpiewu, która stała się dla niego duchowym wsparciem.
Tak wyglądał występ Damiana Stampki-Łozińskiego w "Must Be The Music"
Zaprezentowanie przez Damiana swojej historii w telewizji przyczyniło się do wywołania napięć między nim a jego rodzicami adopcyjnymi. Po emisji odcinka otrzymał pismo od ich prawnika, w którym oskarżono go o naruszanie ich dobrego imienia poprzez wypowiedzi w programie.
W odpowiedzi na te działania, Damian publicznie wyraził swoje zaniepokojenie i frustrację. Podkreślił, że jego celem nigdy nie było oczernianie rodziny, lecz dążenie do realizacji własnych marzeń. W mediach społecznościowych chłopak przekazał, że żadne groźby prawne ani naciski nie zmuszą go do milczenia.
ZOBACZ TAKŻE: Uczestnik "Must Be the Music" dostał PISMO OD PRAWNIKA rodziców adopcyjnych. Po fali publikacji wydał kolejne oświadczenie
Uczestnik "Must Be the Music" wydał oświadczenie
Jeśli liczyliście na to, że mimo wzajemnych żali ostatecznie dojdzie między nimi do rodzinnego pojednania, niestety musimy Was zmartwić. W sobotę na profilu 18-latka pojawiło się obszerne oświadczenie, któremu towarzyszyło zdjęcie chłopaka ze studia nagraniowego. Damian zapowiedział, że pragnie skupić się na rozwijaniu kariery i nie chce więcej komentować głośnej sprawy. Pogodził się z faktem, że przybrani rodzice nie chcą mieć z nim dłużej nic wspólnego.
Słuchajcie, nie dam rady już dłużej milczeć.Chciałbym zamknąć temat mojej rodziny. Pozwy, sądy, stres - to są sprawy, na które nie mam wpływu. Postanowiłem jednak nie poddawać się i iść po swoje marzenia. Nie będę już publicznie komentować konfliktu. Skupiam się teraz na muzyce. Wczoraj skończyłem nagrania mojego pierwszego utworu. To najbardziej emocjonalna rzecz, jaką kiedykolwiek zaśpiewałem
Adopcyjni rodzice Damiana zerwali z nim kontakt
Damian opowiedział też, jak przebiegła ostatnia wizyta w jego domu rodzinnym. Było gorzej, niż przewidywał.
Podczas ostatniej wizyty u moich biologicznych rodziców zostało mi w głowie jedno zdanie: "nigdy więcej tu nie wracaj" - te słowa złamały mi serce, ale też zdecydowały o wszystkim. Po prostu spakowałem się i wyszedłem. Ta piosenka powstała zaraz po tym, co się wydarzyło. To pierwszy raz, kiedy to mówię. Nie mam kontaktu ani z rodzicami biologicznymi ani adopcyjnymi. Bałem się, że już nigdy nie wrócę do muzyki. Ale wróciłem. "Chciałbym Mieć Dom" - 24.04.Dziękuję, że jesteście