Wieść o zakończeniu małżeństwa Sylwii Grzeszczak i Marcina "Libera" Piotrowskiego przed trzema laty była ogromnym zaskoczeniem dla branży muzycznej oraz fanów pary. Mimo upływu czasu i pójścia własnymi ścieżkami, byli partnerzy udowadniają, że rozstanie nie musi oznaczać konfliktu. W najnowszym wywiadzie dla RMF FM 37-letnia piosenkarka odniosła się do tego, jak obecnie układają się ich codzienne stosunki i czym kierują się w układaniu relacji na nowo.
Sylwia Grzeszczak o relacji z byłym partnerem
Podczas rozmowy wokalistka zwróciła uwagę na to, jak istotna w procesie rozwodu i dalszego życia jest akceptacja potrzeb drugiej strony oraz dbanie o życzliwą atmosferę. Grzeszczak podkreśliła, że kluczem do sukcesu jest dawanie sobie swobody i kibicowanie sobie nawzajem:
Bardzo ważny jest wzajemny szacunek. Nawet po rozwodzie. To, ile daje z siebie każda osoba. (...) Bardzo ważne jest to, żeby pozwolić drugiej połówce – która po rozwodzie idzie w świat dalej – żeby ona miała swoją przestrzeń. Żeby miała możliwość rozwoju. Żeby te dwie strony wspierały się. No bo mówimy tutaj o tym, że jest z nami dziecko. To dziecko ma dwóch rodziców – mamę i tatę, którzy są dla tego dziecka najważniejsi na świecie. Najważniejsi.
WIDEODaniel Martyniuk biegnie za Danutą na dworcu
Dla piosenkarki najważniejszym fundamentem wszelkich decyzji i postaw pozostaje dobro wspólnej córki. Gwiazda ma świadomość, że wartości oraz wzorce wyniesione z domu rodzinnego kształtują młodego człowieka na całe życie. Dojrzałe podejście obojga rodziców ma zapewnić dziewczynce poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, co Sylwia Grzeszczak zaznaczyła w poruszających słowach:
Moje zdanie jest takie, że to ważne dla dobra tego dziecka i dla jego rozwoju, dla tego, żeby ono szczęśliwie mogło funkcjonować w życiu dorosłym. Bo przecież ta droga, którą wynosi z domu, to potem przenosi w życiu dorosłym i z pewnymi rzeczami zostaje – przyznała.
Sylwia Grzeszczak szczerze o przyszłości
Mimo że oboje muzycy układają swoje sprawy osobiste osobno, wokalistka szczerze życzy byłemu mężowi wszystkiego, co najlepsze, koncentrując się jednocześnie na własnym szczęściu i rozwoju zawodowym. Podsumowując wątek relacji z Liberem, piosenkarka wyznała:
Ja życzę jak najlepiej, żeby mój były mąż po prostu układał sobie życie. Żeby mu się poszczęściło i to jest najważniejsze. Swoje życie układam po swojemu, w swoim szczęściu i pilnując tego szacunku, żeby cały czas ten szacunek był – dodała na koniec.
Postawa godna pochwały?