Odkąd Kinga Rusin pożegnała się z mediami tradycyjnymi, jej profil na Instagramie przypomina niekończący się katalog biura podróży. Celebrytka płynnie przeobraziła się w podróżniczą influencerkę, przemieszczając się z jednego odległego zakątka globu do drugiego. W pokonywaniu kolejnych kilometrów wspiera ją partner, Marek Kujawa.
WIDEOAgustin Egurrola o kontakcie z Kingą Rusin: "Nasze drogi się rozeszły". Oto co powiedział o koleżance
Najnowszym przystankiem na mapie znanej pary stał się Kirgistan. Wyprawa nie należała jednak do najspokojniejszych - niedawno zakochani nadawali do swoich obserwatorów, dzieląc się opowieściami o przeżytych na miejscu chwilach grozy. Na szczęście po nieprzyjemnych przygodach nie ma już śladu, a na profilu dziennikarki pojawiła się seria nowych relacji. Zakochani zaprezentowali się fanom w wyjątkowo cudacznych nakryciach głowy, meldując się z lokalnego święta.
Kinga Rusin i jej etniczne uniesienia. Celebrytka zachwycona Igrzyskami Nomadów
Głównym punktem programu okazały się Światowe Igrzyska Nomadów, które wywołały u celebrytki ogromne emocje. Pozując w tradycyjnym nakryciu głowy i w otoczeniu lokalnych artystów, Rusin rozpływała się nad unikalną kulturą pasterskich ludów.
Przeżyliśmy tu "etno orgazm"! Te igrzyska to jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń, jakie widziałam podczas naszych podróży! Zatopiliśmy się w nieznany, ale fascynujący świat kultury nomadów, pasterskich ludów, z ich umiłowaniem wolności, przestrzeni, kontaktu z naturą, ich sztuki. Jest to świat wciąż funkcjonujący, żywy, bez kompleksów wobec Zachodu, bez "plastikowego" folkloru pod turystów, za to z autentycznym, niemal demonstracyjnym przywiązaniem do własnej kultury, tradycji i historii (co widać na załączonych zdjęciach) – napisała zachwycona.
Mimo zachwytów i głębokich przeżyć kulturowych, na wyjeździe nie zabrakło też poważniejszego akcentu. Kinga postanowiła bowiem odnieść się do kwestii politycznych i wyznała, że wraz z partnerem podjęła decyzję o zbojkotowaniu oficjalnej ceremonii otwarcia imprezy, mimo jej ogromnego rozmachu. Wszystko przez obecność rosyjskiego dyktatora - Putina.
Celowo nie poszliśmy na uroczyste otwarcie olimpiady (choć było spektakularne!). Wiedzieliśmy, że w Biszkeku jest Putin i że pojawi się na stadionie. Nie chciałam być częścią wydarzenia, które jego obecność niestety zamieniła w polityczny spektakl - podsumowała gorzko dziennikarka.