Sylwia Peretti wspomina "CYRK" na pogrzebie syna: "Czułam się jak małpa w zoo rzucona, żeby mogli mnie dźgać z każdej strony"
Sylwia Peretti udzieliła obszernego wywiadu, w którym opowiedziała o życiu po stracie syna. Jak twierdzi, pogrzeb Patryka niepotrzebnie stał się medialnym widowiskiem.
W lipcu minęły 3 lata od tragicznej śmierci Patryka, dorosłego syna Sylwii Peretti. Młody mężczyzna zginął w wyniku wypadku samochodowego. W obszernym wywiadzie dla Kozaczka niegdysiejsza uczestniczka "Królowych życia" otworzyła się m.in. na temat momentu, w którym dotarły do niej tragiczne wieści czy późniejszej żałoby.
Sylwia Peretti o "cyrku" na pogrzebie syna
Nie ma wątpliwości, że śmierć Patryka urosła niemal do rangi medialnego wydarzenia. W dniu pogrzebu 24-latka na miejscu pojawili się nie tylko jego bliscy, ale także fotoreporterzy. We wspomnianym wywiadzie Peretti wyznała, że przypominało to bardziej event niż ostatnie pożegnanie z synem.
Nie chcę tego nazwać cyrkiem, ale trochę się czułam jak taka małpa w zoo rzucona, wiesz, żeby sobie mogli mnie dźgać z każdej strony.
Zobacz też: Sylwia Peretti nie pojechała na identyfikację ciała syna. "Wiedziałam, że Patryk by tego nie chciał"
Beata Kozidrak śpiewa na grobie syna Sylwii Peretti
Sylwia mówi, że rozumie medialne zainteresowanie, ale ma żal do reporterów o to, jaka atmosfera panowała w dniu pogrzebu Patryka.
Wiadomo, że jesteśmy w tym medialnym świecie, spotykamy się z różnymi historiami. Ja nie jestem w stanie sobie przypomnieć jakiegokolwiek, nawet nie wydarzenia - pogrzebu, które byłoby takim widowiskiem. To, co dziennikarze, to, co reporterzy, bo nie chcę ubliżać dziennikarzom, tam zrobili, to po prostu...