Jedną z gwiazd ubiegłorocznego Top of the Top Sopot Festival miał być Stanisław Soyka. Artysta pojawił się na porannej próbie, ale nie dotarł na występ. Prowadzący pożegnali się z widzami i po otrzymaniu potwierdzenia ze strony rodziny przekazali światu tragiczną wieść o śmierci muzyka.
WIDEOPogrzeb Stanisława Soyki. Ostatnie pożegnanie wielkiego artysty
Syn Stanisława Soyki o otyłości ojca
Teraz, niemal rok po śmierci Stanisława Soyki, jego syn gościł w studio Świata Gwiazd. Podczas rozmowy prowadzonej przez Mateusza Szymkowiaka Antoni został zapytany o to, czy jego ojciec chorował. W odpowiedzi wspomniał o otyłości, z którą zmagał się artysta.
Ta otyłość była taką jego przewlekłą chorobą. Chyba w ogóle od młodości - wyznał, a pytany o to, czy Stanisław Soyka próbował z tym walczyć, dodał:
Tak, zresztą są na to dowody, bo są takie zdjęcia z różnych okresów, kiedy jest szczuplejszy. Mierzył się z tym całe życie i bardzo to było dla niego ciężkie, bo otyły człowiek wcale nie chce być otyły. To nie jest tak, że jemu jest tak super.
W dalszej części wypowiedzi Antoni opowiedział o konsekwencjach otyłości, które obciążały organizm jego ojca. Przyznał także, że czasem sobie "gdyba" i wówczas w jego głowie pojawiają się myśli na temat tego, że gdyby Stanisław Soyka zrzucił zbędne kilogramy, mógłby żyć.
Gdybym miał odpowiedzieć na pytanie, czy był chory, to ojciec był raczej zdrowy. Był takim mocnym bykiem. Był takim turem. Był silnym facetem, ale ta otyłość bardzo obciążała jego organizm. Jak czasami sobie "pogdybam" na ten temat, to powiedziałbym, że gdyby był szczupły, to by jeszcze żył. Gdyby trafił jak Cristiano Ronaldo na jakichś super trenerów, którzy by go zmobilizowali i gdyby mu się chciało i w ogóle. Ale z takich czy innych powodów po prostu mierzył się z tym całe życie. Pewnie wszyscy widzowie mogą się domyślić, co powoduje otyłość. Tam potem się pojawiały jakieś cukrzycowe rzeczy. Konsekwencją otyłości niestety jest wiele różnych chorób - stwierdził.
Zobacz także: Syn Stanisława Soyki wspomina jego OSTATNIE CHWILE: "Na tym festiwalu nie było z nim nikogo"