TYLKO NA PUDELKU: Agnieszka Woźniak-Starak odpowiada Dodzie: "Nie jest łatwo wyprzedać Narodowy, ale chyba są granice w opowiadaniu GŁUPOT"
Konflikt na linii Doda - Agnieszka Woźniak-Starak trwa. Druga z pań nazwała pierwszą "kłamczuchą", a pierwsza odsyłała zainteresowanych do akt. Teraz w komentarzu dla Pudelka padła ostra odpowiedź. "Dorota wciąż nie może o mnie zapomnieć."
Agnieszkę Woźniak-Starak i Dodę łączy dość skomplikowana relacja. Wielu do dziś wspomina pamiętną awanturę, do której doszło w 2014 roku na gali "Niegrzeczni" w Chorzowie. W niedawnym wywiadzie dla Wirtualnej Polski Dorota wspominała, jakoby miała usłyszeć od "koleżanki z show-biznesu" szokujące słowa. Druga już temu zaprzeczyła i nazwała Rabczewską "największą kłamczuchą, jaką świat widział".
(...) Poszłyśmy do łazienki i ona mi mówi, że "z twoimi rodzicami to dopiero początek". No to sorry, ale nie. Chciałabym, żeby to było w [dokumencie w] Amazonie, ale to wycięli. Mimo że było to w moich zeznaniach, na sprawie, wśród świadków - wycięli to
Dorota, oficjalnie jesteś największą kłamczuchą, jaką świat widział. Tyle ode mnie
Zobacz: Agnieszka Woźniak-Starak ODPOWIADA Dodzie. "Jesteś największą KŁAMCZUCHĄ, jaką świat widział"
Woźniak-Starak odpowiada Dodzie: "Nie może o mnie zapomnieć"
Na tym się jednak nie skończyło. W rozmowie z nami Doda stwierdziła, że "wystarczy przeczytać akta sprzed 10 lat" i wszystko jest w zeznaniach. Tym samym ze słów o tym, co miało paść podczas ich krótkiej (ale niezbyt przyjemnej) interakcji, się nie wycofuje. Co na to Agnieszka? W rozmowie z nami jednoznacznie temu zaprzecza.
Oczywiście, że takie słowa nigdy nie padły z moich ust
Doda opowiada o skandalu z Agnieszką Szulim
Co więcej, ponownie zarzuca Rabczewskiej kłamstwo i wskazuje, że jej zdaniem ta pozwala sobie na to tylko dlatego, że nie poniosła konsekwencji własnych czynów.
Przed sądem - i to pod przysięgą - Dorota opowiadała rzeczy, od których włos się jeżył na głowie. Normalny człowiek pewnie bałby się tak bezczelnie kłamać, ale ona nigdy nie poniosła konsekwencji swoich działań, więc pozwala sobie na wszystko. W tamtym czasie w ogóle nie zajmowaliśmy się już Dorotą w programie, zresztą na moją wyraźną prośbę, więc po co miałabym mówić takie głupoty?
Jednocześnie podkreśla, że od lat nie podejmowała tematu pamiętnej interakcji z Dodą, ale ta najwyraźniej "wciąż nie może o niej zapomnieć". Na koniec nawiązała nawet subtelnie do koncertu Doroty na Stadionie Narodowym i motywuje jej wypowiedź potrzebą wywołania szumu wokół tego wydarzenia. Czyżby insynuowała, że Rabczewska ma problemy z zapełnieniem trybun na swoim koncercie?
Dla mnie ta sprawa to bardzo odległa przeszłość - nawet nie pamiętam, który to był rok. Widzę jednak, że Dorota wciąż nie może o mnie zapomnieć. Przez wiele lat nic na ten temat nie mówiłam, ale ile można słuchać tych bredni, powtarzanych przy każdej możliwej okazji, do znudzenia? Rozumiem, że nie jest łatwo wyprzedać Stadion Narodowy, ale chyba są jakieś granice w opowiadaniu głupot.
Coś czujemy, że na tym ich medialna wymiana zdań wcale się nie skończy... Też macie takie wrażenie?