TYLKO NA PUDELKU: Odpowiadała za wizerunek Anny Lewandowskiej. Oceniła jej wpis: "Żadnego przekazu wymierzonego w Roberta NIE WIDZĘ"

Anna Lewandowska w swym zasięgowym wpisie na Instagramie dała upust wątpliwościom towarzyszącym przeprowadzce za ocean. Po serii komentarzy i wyrazów wsparcia teraz głos zabrała jej dawna rzeczniczka prasowa. Barbara Krysztofczyk w rozmowie z Pudelkiem oceniła, że wynurzenia trenerki nie zaszkodzą wizerunkowo jej małżeństwu.

Była rzeczniczka Anny Lewandowskiej skomentowała jej słowaByła rzeczniczka Anny Lewandowskiej skomentowała jej wypowiedź
Źródło zdjęć: © KAPiF, YouTube
Kamil Kozłowski

Po tygodniach spekulacji, doniesień, zdających się nie mieć końca rozmów i zapewne niełatwych negocjacji wreszcie oficjalnie potwierdzono transfer Roberta Lewandowskiego do drużyny Chicago Fire. Wraz z otwarciem nowego rozdziału piłkarskiej kariery zainkasuje bagatela 20 milionów euro rocznie. Napastnik został doceniony przez kibiców za brak pazerności. Gdyby przyjął jeszcze bardziej intratną propozycję z Arabii Saudyjskiej, mógłby liczyć nawet na... ponad czterokrotność tej kwoty.

Złożenie podpisu pod kontraktem zapoczątkowało szereg zmian w życiu Lewandowskich. Jego żona Anna, która przez minione cztery lata sukcesywnie pracowała na wzmocnienie swojej marki na mocno konkurencyjnym hiszpańskim rynku, nie będzie już mogła regularnie doglądać otwartego półtora roku temu studia butikowego. We wtorkowy wieczór podzieliła się z milionami fanów swoimi gorzkimi przemyśleniami o opuszczeniu "bezpiecznego miejsca, które pokochała całym sercem" i strachem przed nieznanym.

Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że "jedziemy po nowe" i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję. (...) Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża. Jako mama czuję ogromny stres. Martwię się o dziewczynki i ich emocje, o nową szkołę, o to, jak odnajdą się w zupełnie nowym świecie. Kto przechodził tak dużą przeprowadzkę z dziećmi, ten wie, jaki to ciężar psychiczny dla rodzica

- uzewnętrzniła się na Instagramie.

Co z biznesami Ani po transferze Roberta do Chicago Fire? "Nie chce zamykać siłowni w Barcelonie"

Dawna współpracownica Anny Lewandowskiej

"Lewa" otrzymała mnóstwo gestów solidarności, zwłaszcza ze strony swoich medialnych koleżanek. Głosy wsparcia przeplatały się z krytycznymi wpisami sugerującymi, że nie potrafi cieszyć się z sukcesów męża i patrzy tylko na czubek własnego nosa. Czy w takim razie można wysnuć wniosek, że zapewniła sobie i najbliższym negatywny PR?

Barbara Krysztofczyk, która miała okazję poznać bliżej Annę Lewandowską i przez kilka miesięcy odpowiadać za jej komunikację marketingową, uważa, że jej była szefowa pokazała swoje ludzkie oblicze i naturalne wątpliwości, jakie dopadłyby każdą osobę będącą w jej sytuacji. W wypowiedzi dla Pudelka wyraziła pewność, że ich bardzo silna pozycja na rynku w nawet najmniejszym stopniu nie jest zagrożona po publikacji wpisu.

Postrzeganie małżeństwa Ani i Roberta Lewandowskich będzie za trzy dni dokładnie takie samo, jakie było trzy dni temu. Ich pozycja i marka są zbyt silne, by mogło nimi zachwiać to, że część komentujących dorysowuje drugie dno tam, gdzie go nie ma. Lewandowscy jako para, ale też każde z nich osobno, mają już zresztą duże doświadczenie w tym, że ich wypowiedzi są reinterpretowane i szuka się w nich "ukrytych przekazów". Ja tutaj żadnego przekazu wymierzonego w Roberta nie widzę, widzę za to duże zasięgi posta i mnóstwo pozytywnych, wspierających komentarzy pod nim... A to, że niektórym się nie podoba? Cóż, osoba publiczna to nie zupa pomidorowa - nie musi i nigdy nie będzie "smakować" każdemu. Nawet papież ma krytyków.

Ekspertka ds. budowania marek osobistych jest przekonana, że Anna Lewandowska absolutnie nie miała złych intencji. Wręcz przeciwnie, w ten sposób mogła zbliżyć się do swoich odbiorców.

To nie jest pierwszy raz, kiedy Ania napisała o tym, że "nie wszystko złoto, co się świeci". Tego typu wpisy zdarzały się już w przeszłości - o zmęczeniu, przytłoczeniu, czasem zagubieniu. Nie sądzę więc, by była to jakaś zapowiedź zmiany w stylu jej komunikacji. Ot, po prostu chciała się szczerze podzielić tym, co ją trapi. Normalna rzecz. Myślę, że ludzie to doceniają - bo po pierwsze, jest autentyczne, po drugie, zmniejsza dystans pomiędzy Anią a jej odbiorcami, a po trzecie i najważniejsze - promuje akceptację trudnych emocji. Wielu czytelników czuje jakiś rodzaj ulgi po przeczytaniu tego typu wpisów. Uświadamiają sobie, że skoro nawet tak silna osoba jak Lewandowska może czasem poczuć strach i zagubienie, to tym bardziej każdy z nich nie powinien czuć z powodu takich emocji wstydu.

Podpisujecie się pod tymi słowami?

Anna Lewandowska
Anna Lewandowska © AKPA
Barbara Krysztofczyk
Barbara Krysztofczyk © LinkedIn
Anna Lewandowska
Anna Lewandowska © AKPA | Piętka Mieszko
Barbara Krysztofczyk
Barbara Krysztofczyk © LinkedIn
Robert Lewandowski i Anna Lewandowska
Robert Lewandowski i Anna Lewandowska © AKPA | Jacek Kurnikowski
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą