Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w domu rodzinnym, w otoczeniu najbliższych. Aktor od dawna zmagał się z nowotworem, ale jego fani nie zdawali sobie z tego sprawy, bo nie opowiadał o chorobie. Mało tego, cały czas był aktywny zawodowo. Jeszcze zaledwie kilka dni przed śmiercią uczestniczył nawet w próbach do nowego spektaklu Teatru Narodowego, a w połowie marca pozował na ściance ze swoją żoną z okazji premiery filmu "Król dopalaczy". W międzyczasie zagrał też w spektaklu telewizji "Król Maciuś Pierwszy", który będzie miał premierę w TVP jesienią, czy filmie o losach Wandy Rutkiewicz.
Aktor nie zdążył jeszcze niestety ponownie stanąć przed kamerą u boku Danuty Stenki i wcielić się w jej byłego męża w ekranizacji nowej książki Katarzyny Grocholi "Właśnie, że tak! Nigdy w życiu. 20 lat później". Zdjęcia z nim od dawna były zaplanowane na 26 sierpnia.
Miał być u mnie na planie za tydzień, ale to oczywiście nie jest już tak ważne jak sam fakt, że po prostu odszedł. Nie nagraliśmy żadnej sceny, to wszystko było przed nami, niestety. Mam nadzieję, że go Pan Bóg przed czymś gorszym uchronił
Postać Jana Frycza nie zostanie uśmiercona w filmie
W tej sytuacji produkcja stanęła przed nie lada wyzwaniem i poważnym dylematem, jak wybrnąć z tej niespodziewanej sytuacji. Nie jest tajemnicą, że wszystkim zależało, by w nowej części przygód Judyty i jej bliskich przywrócić pierwotną obsadę, którą pokochali widzowie. Wiemy, że na pewno jedna opcja nie wchodzi w grę.
Postać Jana Frycza na pewno nie zostanie uśmiercona. O tym w ogóle nie ma mowy. W nowej części nie żyje już ojciec Judyty i to w zupełności wystarczy
WIDEOTak wyglądał pogrzeb Andrzeja Morozowskiego
Cezary Pazura zastąpi Jana Frycza?
Dowiedzieliśmy się, że w grę wchodzą tak naprawdę dwa rozwiązania. Jedno z nich to znalezienie na szybko nowego aktora, który podejmie się zastępstwa za Jana Frycza, by zaplanowane zdjęcia mogły w przyszłym tygodniu odbyć się zgodnie z planem. Ponoć podczas burzy mózgów producentów i gorących rozmów na ten temat padło nawet nazwisko Cezarego Pazury, który w rolę byłego męża Judyty wcielał się w drugiej części filmu pt. "Ja wam pokażę", i jego ponowny angaż byłby naturalną konsekwencją dawnych wyborów obsadowych. Jego żona zapewnia jednak Pudelka, że jeszcze nikt się z nimi nie kontaktował w tej sprawie.
Nigdy nie było takiej propozycji
Produkcja ma plan B. "Powstaje już nawet kilka alternatywnych scen"
Możliwe jednak, że ostatecznie padnie na drugi wariant.
Jeśli nie uda się znaleźć nowego aktora, a to trudne, bo Jan Frycz postawił poprzeczkę wysoko i to musiałby być ktoś z podobnym dorobkiem i szacunkiem aktorskim, to jest bardzo prawdopodobne, że zrezygnujemy z wątku Eksia. Rozmawialiśmy już o tym, że w sumie bohaterowie mogliby ograniczyć się do rozmawiania z nim przez telefon. Jego rola w filmie i tak była epizodyczna. On poza tym, że pomaga Tosi w pewnym problemie i ma ciekawą rozmowę z byłą żoną i jej rodziną, gdy ich odwiedza, to w książce nie odgrywa większej roli. Z szacunku do Jana Frycza, bo jego śmierć spadła na nas jak grom z jasnego nieba, byłoby to rozsądne. Myślimy o tym. Powstaje już nawet kilka alternatywnych scen, gdybyśmy się na to zdecydowali. Do poniedziałku trzeba się na coś zdecydować. Bez Jana Frycza ta postać traci bardzo dużo. Cały sens był właśnie w scenach z nim, że to znowu będzie on
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Katarzyną Grocholą, która regularnie odwiedza plan i współtworzyła scenariusz filmu, ale ta nabrała wody w usta. Udało nam się jednak potwierdzić, że póki co nie zapadła jeszcze ostateczna decyzja w sprawie bohatera Jana Frycza.
Nic mi na ten temat nie wiadomo. Powiem coś więcej po zakończeniu zdjęć. Chciałam też powiedzieć, że ktoś do mnie napisał, co dalej z Tomaszem Kozłowskim. Pytam: Z kim?! Były mąż Judyty w moich książkach to Eksio. Nie ma imienia i nazwiska. Judyta też nie ma nazwiska, proszę dokładnie poczytać. Mieli może w poprzednim filmie, ale moi bohaterowie to Judyta i po prostu Eksio i tak o nich mówię