TYLKO NA PUDELKU: Eurowizyjny ekspert o polskim jury: "JEST MI WSTYD". Wyjaśnia też, dlaczego widzowie NIE GŁOSOWALI na Polskę
Alicja Szemplińska świetnie wypadła w 70. Konkursie Piosenki Eurowizji. Zwłaszcza u jurorów, którzy w końcu nas docenili. Gorzej było w przypadku widzów. Dlaczego dostaliśmy tylko 17 punktów? W rozmowie z Pudelkiem wyjaśnia to eurowizyjny ekspert i dziennikarz Maciej Błażewicz. Zapytaliśmy również o kwestie polskiego jury. Dlaczego daliśmy Izraelowi 12 punktów?
Alicja Szemplińska może być z siebie dumna. W Konkursie Piosenki Eurowizji Polska zajęła 12. miejsce. Gdyby jednak liczyły się wyłącznie głosy międzynarodowego jury, bylibyśmy na 7. miejscu! Alicja otrzymała aż cztery "dwunastki" - to wynik historyczny. Tym razem nieco gorzej wypadliśmy w głosowaniu widzów, którzy nagrodzili Polskę jedynie 17 punktami.
Alicja Szemplińska przemówiła do czytelników Pudelka przed finałem Eurowizji: "Dziękuję za całe wsparcie"
Dlaczego widzowie nie głosowali na Alicję Szemplińską? Ekspert wyjaśnia
Skontaktowaliśmy się z Maciejem Błażewiczem z "Dziennika Eurowizyjnego", który od lat śledzi poczynania Polaków na eurowizyjnej scenie. Ekspert wyjaśnił, co mogło mieć wpływ na gorsze wyniki głosowania widzów w finale.
W półfinale Polska zdobyła 4. miejsce w głosowaniu widzów i uzyskała aż 110 punktów, o 10 więcej niż faworyzowana Finlandia. Nie dostaliśmy co prawda żadnej dwunastki od widzów, ale aż trzy dziesiątki. Punktów w finale jednak zupełnie zabrakło, bo mieliśmy ich tylko 17. Ciężko ocenić, co się tutaj stało, ale może wynika to z faktu, że konkurencja skumulowała spore punkty od widzów, bo nasze 17 punktów dało 16. miejsce, więc całkiem nieźle. Aż pięć krajów dostało więcej niż 150 punktów w televotingu finałowym.
Błażewicz zwraca uwagę na możliwy "brak mobilizacji" wśród diaspory. Zauważa jednak, że Alicja w końcu udowodniła, że wcale nie jest tak, jak mówiło się przez lata, że "jury nas nie lubi".
Z pewnością zabrakło nam dużej mobilizacji diaspory, która zazwyczaj głosuje głównie wtedy, jak dobrze zna naszego reprezentanta. Nie znali aż tak dobrze Luny czy Alicji, stąd mniejsze zaangażowanie, bo Justynie udało się zgarnąć od nich wysokie noty. Podejrzewam, że nasza pozycja startowa i wciśnięcie nas po głównych i głośnych faworytach mogły mieć wpływ - mówi w rozmowie z Pudelkiem Błażewicz.
Osobiście jednak nie jestem zawiedziony, bo najważniejsze, że Alicja udowodniła niedowiarkom, że to nie jest prawda, że jury nas nie lubi. Po prostu te komisje zachwyciliśmy nieszablonowym utworem, świetnym głosem i dopracowanym występem. Nikt nam nie zarzuci, że korzystaliśmy z diaspory i to jest fajne. Wygrała muzyka i talent, a nie to, że nasi rodacy pracują za granicą - dodaje.
Ekspert eurowizyjny gorzko o polskim jury
W rozmowie nie mogliśmy pominąć wątku polskiego jury, które postanowiło przyznać 12 punktów reprezentantowi Izraela, co wywołało medialną burzę. Błażewicz na wstępie zwrócił uwagę na głosy od jury izraelskiego, które w półfinale przyznało nam 12 punktów, a w finale... 0. Twierdzi, że wpływ mógł mieć na to wywiad Alicji dla izraelskiego portalu, który odbił się szerokim echem w mediach.
Warto zwrócić uwagę, że komisja izraelska dała nam w półfinale 12 punktów, w finale zero. Wpływ na to mógł mieć słynny viralowy wywiad, w którym Alicja rzekomo opuszcza wywiad dla izraelskiego portalu po pytaniu o pozdrowienie fanów z Izraela. Oczywiście prawda jest taka, że po konsultacji wróciła do nich dokończyć wywiad, ale tego izraelski portal już tak nie podkreślał.
O wynikach głosowania polskiego jury mówi:
Opcje są dwie. Racjonalna: po prostu naszym jurorom ta piosenka się spodobała i zagłosowali bez względu na to, co się mówi o Izraelu, chociaż na pewno byli świadomi hejtu, jaki się na nich wyleje. Teoretycznie to dobrze, że głosowali na coś, co im się podoba muzycznie, nie patrząc na okoliczności. Spiskowa: ktoś musiał się nieźle wkurzyć na viral i wymógł na TVP "przeprosiny" w formie 12 punktów jurorskich dla Izraela. Nie chcę wierzyć w taką narrację, ale po paranoicznych działaniach strony izraelskiej i słabości naszych władz spodziewam się wszystkiego.
Ekspert dodaje jednak wprost, że jest mu wstyd za to, jak polskie jury nagrodziło reprezentanta Izraela. Ma jednak nadzieję, że polscy fani Eurowizji szybko o tym zapomną i skupią się na sukcesie Polski.
Koniec końców - jest mi za to wstyd, zwłaszcza że byliśmy jedynym krajem, który dał 12 pkt Izraelowi, ale nie chcę już tego pamiętać i chcę czuć tylko dumę ze świetnego wyniku Polski, bo na takie uczucia zasłużyliśmy! Jak to się odbije? Mam nadzieję, że o tym zapomnimy i będziemy się cieszyć sukcesem Polski i docenieniem przez jury i że dzięki temu polscy artyści przekonają się, że Eurowizja potrafi docenić prawdziwy talent wokalny, reżyserski, produkcyjny, taneczny i każdy inny.