To oni zdecydowali o 12 punktach dla Izraela: Viki Gabor, zwycięzca "The Voice", scenarzystka dokumentalna i... niedoszły reprezentant. Dream team?
Siedmioosobowe jury z Polski uznało występ Izraela za najlepszy z całej konkursowej stawki. Po przyznaniu tamtejszemu artyście 12 punktów w sieci wybuchła gorąca dyskusja. Zobaczcie, kto uczestniczył w obradach i zdecydował o tak solidnym wsparciu Noama Bettana.
Im dalej w las, tym Eurowizja wywołuje coraz więcej kontrowersji. Coraz rzadziej dotyczą one tematyki utworów, kreacji scenicznych czy wręcz odwrotnie - ekspozycji ciała w wykonaniu niektórych reprezentantów. Od dłuższego czasu jedynym, lecz niemożliwym do przeoczenia punktem zapalnym konkursu, który w opinii wielu jego fanów urąga szlachetnej idei jednoczenia narodów poprzez muzykę, jest uczestnictwo Izraela. Sytuacji nie poprawia fakt, że to właśnie pochodząca stamtąd firma pełni rolę strategicznego sponsora wydarzenia.
Podczas kiedy delegacje aż pięciu krajów Europy zdecydowały o zbojkotowaniu wydarzenia w obliczu udziału Izraela, polskie jury zdecydowało o przyznaniu Noamowi Bettanowi maksymalnej liczby punktów. Na falę oburzenia po tym kontrowersyjnym werdykcie nie trzeba było długo czekać. Widzowie nie zostawili suchej nitki na oceniających z naszego kraju.
Alicja Szemplińska o udziale Izraela w Eurowizji: "WIEMY, KTO POWINIEN SIĘ WSTYDZIĆ. Jestem przeciwna wojnie"
Kto zasiadł w polskim jury na Eurowizji?
Przy okazji jubileuszowej edycji konkursu w regulaminie wprowadzono kilka kluczowych zmian. Skład ekspercki został poszerzony z pięciu do siedmiu osób, z czego co najmniej dwie muszą mieścić się w przedziale wiekowym 18-25 lat. Po kilku latach dopuszczono też możliwość powołania krytyków i dziennikarzy muzycznych oraz profesjonalnych nauczycieli muzyki. Jednym z kryteriów jest też zachowanie parytetu płci oraz wyselekcjonowanie przedstawicieli zróżnicowanych grup zawodowych. Zdaje się, że w przypadku polskiego jury największą wagę przyłożono właśnie do tego ostatniego punktu.
Trudno inaczej wytłumaczyć obecność w komisji... reżyserki teatralnej. Tym m.in. zajmuje się Eliza Orzechowska (nie mylić z autorką "Nad Niemnem"). Eurowizyjna "ekspertka" poniekąd też spełnia się w pisaniu, bowiem na swoim koncie ma scenariusz do filmu dokumentalnego "Preludium Op. 13". Pracowała też nad trzema spektaklami wyemitowanymi na antenie TVP Kultura.
Równie anonimową postacią dla widzów Eurowizji do dzisiejszych godzin nocnych był też Filip Kuncewicz, który spełnia się na co dzień jako kompozytor, multiinstrumentalista i realizator dźwięku. Odpowiadał za muzykę do produkcji dokumentalnych oraz popularnych seriali telewizyjnych, tj. "Nie rób scen" czy "Singielka". W odróżnieniu od pozostałych członków składu jurorskiego, zdecydował się wystosować oświadczenie na temat przebiegu głosowania.
Może mówi wam coś nazwisko: Maurycy Żółtański? Jeśli nie, spieszymy z wyjaśnieniami. Jest to producent muzyczny, który może pochwalić się współpracą m.in. z Matą czy Julią Pośnik. Jak możemy wyczytać na poświęconej mu stronie: "po pierwszej klasie liceum rzucił szkołę, ponieważ czuł, że można zrobić to inaczej". Faktycznie postąpił inaczej i do matury przygotowywał się poprzez edukację domową.
Pozostała czwórka to osoby znane z estrady i rozmaitych programów typu talent show. Tytuł najbardziej medialnej osoby z tego "zacnego" grona niewątpliwie należy się Viki Gabor, zwyciężczyni Eurowizji Junior, która nie zamierzała konfrontować się z hejterskimi wpisami. Prostym sposobem wyłączyła możliwość komentowania na swoich profilach. Dokooptowano do niej jej równolatka, 18-letniego Staśka Kukulskiego, który, jak już dobrze wiecie z naszego portalu, nie jest odnalezionym po latach synem ani nawet dalekim krewnym Natalii Kukulskiej. Możecie go kojarzyć z tegorocznych preselekcji do Eurowizji, w których poległ z Alicją Szemplińską. Nie przeszkodziło mu to jednak w punktowaniu jej rywali.
Ostatnią przedstawicielką najmłodszej części grona jurorskiego jest Wiktoria Kida, 23-latka, która wybiła się dzięki wylansowanemu na scenie "Mam talent!" przebojowi "Oj, dziewczyno!". Jej kolejny singiel został wykorzystany w ubiegłorocznej kampanii jesiennej ramówki TVP.
Wisienką na torcie jest Jan Piwowarczyk, urodzony w 1997 r. zwycięzca ostatniej edycji "The Voice of Poland". Student wokalistyki jazzowej, znany też z występów na scenach Opery Krakowskiej i Teatru Słowackiego, również dołożył swoją cegiełkę do wysokiej punktacji Izraela.
Dla tych, którzy obruszają się na powołanie takiego właśnie zespołu, mamy dobre wieści. Odwołując się do zapisów w regulaminie, jurorzy nie mogą pełnić tej funkcji w dwóch kolejnych edycjach. Oznacza to, że za rok zobaczymy całkowicie odświeżony skład komisji eksperckiej.
Myślicie, że w przyszłym roku bardziej uważnie przemyślą swoje wybory?