"Nigdy w życiu!" wraca po 20 latach. Kontynuacja produkcji niemal natychmiast wywołała poruszenie w świecie filmu. Od wczoraj najwięcej emocji budzi jednak fakt, że na ekranie nie zobaczymy Joanny Jabłczyńskiej, która wcielała się w rolę Tosi. W środę aktorka otwarcie przyznała, że nie rozumie tej decyzji, a jej fani grzmią o bojkocie produkcji i stworzyli petycję w tej sprawie.
WIDEOJoanna Jabłczyńska komentuje brak angażu do kontynuacji "Nigdy w życiu". "Do ostatniego momentu nie mogłam w to uwierzyć""
Joanna Jabłczyńska komentuje medialne zamieszanie
Postanowiliśmy skontaktować się z Joanną Jabłczyńską i poprosiliśmy o komentarz w sprawie medialnego zamieszania wokół jej osoby, jak i roszad w obsadzie. Aktorka przyznała nam, że po publikacji wywiadów nie skontaktował się z nią nikt z produkcji i podkreśliła, że wzruszające są dla niej gesty wsparcia.
Nikt z produkcji się ze mną nie kontaktował. Domyślałam się, widząc wcześniej komentarze moich fanów i osób, które mnie wspierają i są związane z "Nigdy w życiu!", gdzieś tam emocjonalnie, że bardzo liczą na to, że będę w tej kontynuacji. Więc domyślałam się, że będę miała wsparcie. Zdecydowanie to, co się wydarzyło, przerosło moje najśmielsze wyobrażenie. W ogóle pomysły właśnie na petycje, na wydarzenia i tak dalej są dla mnie niezwykle wzruszające - przyznała.
Zobacz także: Łepkowska NIE ROZUMIE, dlaczego nie zatrudniono Jabłczyńskiej: "Mówi się czasem, że nie zmienia się zwycięskiego składu"
W dalszej części udzielonego nam komentarza Joanna zdradziła, że rozmowy z nią odbyły się na początku czerwca. Dodała natomiast, że gdyby teraz, "jakimś cudem", dostała propozycję wejścia na plan, nie przyjęłaby jej. Co więcej, Jabłczyńska zdradziła nam, że wie już, kto zastąpił ją w roli Tosi, ale nazwiska aktorki nie ujawniła.
Rozmowy produkcji ze mną odbyły się na początku czerwca, więc to było dawno. Wiem, że zdjęcia ruszyły. Wiem, że nie ma już po prostu szans na to, żebym zagrała. Nawet ze względu na fakt, iż bardzo wiele dni zdjęciowych jest już zrealizowanych. (...) Ja dzisiaj dostałam właściwie z pierwszej ręki, z planu informację, kto gra Tośkę. (...) Dziwnie bym się poczuła, gdyby teraz rzeczywiście fani jakimś cudem, bo to tylko cudem nazwać, sprawili, że produkcja by do mnie zadzwoniła i się zapytała, czy tej Tośki nie zagram. No, jak ja bym to miała zagrać? Zdecydowanie źle bym się czuła na planie po tym, co tu się wydarzyło - kontynuowała.
Aktorka po raz kolejny podkreśliła, że niezmiennie liczy na to, że produkcja również zabierze w tej sprawie głos. Jabłczyńska wprost apeluje, by produkcja "wreszcie coś powiedziała".
Naprawdę bardzo mi się marzy, żeby produkcja się wypowiedziała. (...) Wystawili mnie tutaj, że tak powiem, na pożarcie i wiadomo, że musiałam odpowiedzieć na te pytania. (...) Ja bym chciała, żeby najpierw to oni się wypowiedzieli, ale tak konkretnie, nie tak jak pani Katarzyna na okrętkę, że różne osoby grały i tak dalej. Jest jasne, że miała wrócić obsada "Nigdy w życiu!", tej pierwotnej części. Widać, że jest Danusia Stenka, więc teoretycznie jasne by było, że to ja zagram Tosię. Jakoś produkcja wreszcie coś powiedzieć musi - podsumowała.
Chcielibyście, żeby Joanna wróciła na plan?
Zobacz także: Joanna Jabłczyńska zapewnia, że to nie Dorota Szelągowska ukradła jej rolę: "Niesłusznie wylewa się na nią FALA HEJTU"