Tymczasem w "Królowej przetrwania": Maja gawędzi z "Rutkiem" przez telefon, a ten pyta ją o... PIN. "Jest mi przykro. Dzwonię, a ty O BANKACH MÓWISZ"
"Królowa przetrwania" nie przestaje zaskakiwać. Tym razem byliśmy świadkami wideorozmowy Mai Rutkowski z mężem. Wydawało się, że chociaż zapyta, jak się czuje i co u niej słychać, ale miał najwyraźniej ważniejsze sprawy. Zrobiło się niezręcznie.
Produkcja i nowa prowadząca "Królowej przetrwania" od początku zapowiadali, że w tym sezonie zaskoczeń nie zabraknie. Wygląda na to, że nie kłamali. W środowym odcinku Maja Rutkowski miała możliwość zadzwonić do bliskich przed kamerami i z tej opcji oczywiście skorzystała. Nie wiedziała jednak, jak się to skończy.
Maja i "Rutek" zaliczyli spinę przez telefon
Po zakończonym zadaniu Maja połączyła się z Krzysztofem i ich synem przez wideorozmowę. O ile malec wspierał mamę i mówił, że na pewno da sobie radę, tak mąż-detektyw podszedł do ich rozmowy chyba nieco mniej emocjonalnie.
Dzisiaj dwie łapki z kościami w całości połknęłam, żeby do was zadzwonić. Wczoraj nas słonie zaatakowały, uciekaliśmy przed słoniami. Miejscowi nas chronią, ale jest niebezpiecznie.
Podaj mi PIN do tego, co masz w telefonie, tę aplikację z kapeluszem
Krzysztof, jest mi trochę przykro, nie chcę tego... Ja dzwonię do was, chcę się zapytać, a ty o bankach mówisz
Zobacz także: Maja Rutkowski wylicza w dżungli, ILE DZIECI ma Krzysztof: "Z CÓRKĄ spotkał się może dwa razy" (SPOILER)
Rutkowski mówi o Mai w "Królowej Przetrwania" i zgubionym paszporcie. Czy jego żona obawiała się braku luksusów?
Do końca rozmowy Maja raczej nie była w humorze, ale tu chyba trudno się dziwić. Natomiast jeśli byliście ciekawi, jak wygląda życie z "Rutkiem", to i tu jego żona uchyliła rąbka tajemnicy.
On od pierwszego wejrzenia się we mnie zakochał, ale ja byłam trochę nieugięta. Nawet właśnie mnie to przerażało, cały czas kobiety, jakieś skandale, serce mi trochę coś innego podpowiadało, a rozum coś innego. Jak się zdecydowałam, żeby żyć z Krzysztofem, to musiałam swoje życie zostawić i być dla niego. On tego też wymaga od kobiety, dużo rzeczy nie można kobiecie Rutkowskiego. Na przykład nie można zatańczyć, bo taką mamy umowę. Jak jakiś mężczyzna mnie zapytał na weselu znajomych, czy może ze mną zatańczyć, ja zawsze mówię, jak już jest natarczywy: proszę iść do męża się zapytać. No to podszedł do męża i pyta: "Czy mogę porwać do tańca pana żonę?", na to Krzysztof odpowiedział: "Porwać to ty sobie możesz majtki w kroku".
Domyślilibyście się, że bycie żoną "Rutka" jest tak wymagające?