Justyna Kowalczyk w szczerym wyznaniu o śmierci męża: "Byłoby niepokorne myśleć, że MNIE TO MUSI OMINĄĆ"
Justyna Kowalczyk po raz kolejny wróciła do tematu tragicznej śmierci swojego męża, Kacpra Tekielego. W szczerej rozmowie w programie "Oko w oko" przyznała, że nie czuje żalu do losu, choć strata ukochanej osoby była dla niej ogromnym ciosem.
Justyna Kowalczyk w 2023 roku przeżyła jedną z najtrudniejszych chwil w swoim życiu. Jej mąż, Kacper Tekieli, zginął w wieku zaledwie 38 lat podczas wyprawy wysokogórskiej. Alpinista wspinał się na szczyt Jungfrau w Alpach Szwajcarskich, gdy został porwany przez lawinę.
Edyta Herbuś zniknęła z show-biznesu po śmierci babci: "Mocny wstrząs, który mnie zatrzymał"
Po tragedii sportsmenka wycofała się z życia medialnego i na dłuższy czas zniknęła z przestrzeni publicznej. Pierwszego wywiadu po śmierci męża udzieliła dopiero w październiku 2024 roku, a rok później otworzyła się na temat tragedii w programie "Autentyczni".
Justyna Kowalczyk o żalu i stracie po śmierci męża
Justyna Kowalczyk ponownie zabrała głos i opowiedziała o swojej stracie w rozmowie w programie "Oko w oko" TVP Sport. Zapytana wprost, czy ma pretensje do losu o to, co się wydarzyło, Kowalczyk odpowiedziała bardzo spokojnie i dojrzale.
Nie, nie, nie. Ja mam bardzo dużo pokory w sobie, wybudowanej przez całe życie
Była biegaczka narciarska podkreśliła, że po tragedii otrzymała ogromne wsparcie od ludzi, którzy sami doświadczyli podobnych strat. Świadomość, że nie jest sama w swoim bólu, pomaga jej mierzyć się z rzeczywistością.
Po wypadku do tej pory wciąż wiele osób do mnie pisze. Kobiet, mężczyzn, którzy w różnych okolicznościach stanęli przed podobnym wyzwaniem.(...)Jeśli o tym myślisz w ten sposób, że to tylko ja i nikt więcej na całym świecie, to by było trudno. Zawsz jest trudno, ale jest bardzo dużo wielkich tragedii
Kowalczyk zaznaczyła również, że zawód jej męża wiązał się z dużym ryzykiem, którego nie dało się całkowicie wyeliminować.
Byłoby niepokorne myśleć, że mnie to musi ominąć. Zwłaszcza w profesji, którą uprawiał mój mąż, ryzyko w tej profesji jest duże. I trafiło na niego, co jest ogromną tragedią, jednak się wydarzyło