Anna Dymna ciepło o akcji Łatwoganga. Padło pytanie o "konkurencję". "Rośnie we mnie radość. Nie wiem, czy podejrzewali, że to ma taką siłę"
Anna Dymna w podcaście "WojewódzkiKędzierski" skomentowała niebywały sukces charytatywnej akcji Łatwoganga. "Uważam, że jak się chce zmieniać świat i naprawdę pomagać, to jest to piękne wtedy, jak się to robi z radością."
Charytatywny stream Łatwoganga, podczas którego zbierano fundusze na rzecz Fundacji Cancer Fighters, niewątpliwie był ogromnym sukcesem. Zebrano setki milionów złotych, sporo znanych osób ogoliło włosy "na zero" w geście solidarności z dziećmi zmagającymi się z nowotworem, a podczas samej transmisji nie brakowało viralowych momentów.
Anna Dymna zapytana o charytatywny stream Łatwoganga
O inicjatywie Łatwoganga pochlebnie wypowiadały się nie tylko kojarzone osobistości, lecz także osoby, które pomagają potrzebującym już od wielu lat. Do tego grona dołączyła właśnie Anna Dymna, która zabrała głos na ten temat w podcaście "WojewódzkiKędzierski". Nie ukrywa, że jest dumna z efektów zbiórki youtubera.
Jak patrzę na to, rośnie we mnie radość. Uważam, że jak się chce zmieniać świat i naprawdę pomagać, to jest to piękne wtedy, jak się to robi z radością. (...) Nie, bo się opłaca, ktoś zobaczy, tylko gdy pomaga się naprawdę - ktoś się dzięki tobie uśmiecha i robi się to z radością. Wtedy to ma ogromną siłę. To zaraża innych. Coś takiego dzieje się teraz na naszych oczach i to jest piękne, tak że nie boję się umierać.
O streamie Łatwoganga usłyszał świat. Zagraniczne media wrzą
Dymna, która sama pomaga od ponad 20 lat i prowadzi Fundację Mimo Wszystko wspierającą dzieci z niepełnosprawnościami, została też zapytana, czy można to w ogóle traktować w kategoriach "konkurencji".
Mam fundację 23 lata i pytałeś, czy to jest konkurencja. Nie, my się zajmujemy czymś innym, w inny sposób to robimy. To nie jest żadna konkurencja - to jest radość, że warto. Zajmuję dorosłymi ludźmi z niepełnosprawnością intelektualną i wiem, że się będę tym zawsze zajmować. Kocham to robić. (...) Póki mogę, to robię. Jak nie będę mogła, to może ktoś inny będzie robił. Znam fajnych różnych innych ludzi. Takie mam do tego podejście.
Napomknęła też o inicjatywie Jerzego Owsiaka, bo podobne porównania były oczywiście kwestią czasu. Między WOŚP i akcją Łatwoganga Dymna dostrzega sporo zbieżności, ale i różnic.
Ma to ogromną siłę. To jest co innego - jak Owsiak robi, to trzeba stać z puszką. (...) To jeden dzień. Jest coś takiego, że (...) jak się tego tak dotknie, to potem patrzy się, jak to owocuje. W pewnym sensie jest owoc jakiejś takiej energii, która pokazuje, że warto i nie trzeba odpowiadać na pytanie: "Dlaczego?". Nie trzeba o tym gadać, trzeba robić.
Chyba wszyscy patrzymy na to jak na fenomen. Znowu patrzymy na siebie z uśmiechem i z dumą. Wszyscy przybijamy sobie piątki, ale dlaczego im się udało?
Bo robią to naprawdę. Znają się na tym, co robią. Nie wiem, czy podejrzewali, że to ma taką siłę. Ważne jest to, żeby sobie poradzili z tym, co się wokół tego dzieje teraz. Wiadomo, że piekiełko nasze od razu się budzi, słyszy się różne rzeczy - nawet nie chcę o tym myśleć.
Przypomnijmy, że w ramach zbiórki Łatwoganga zebrano ponad 282 miliony złotych. Na sukces inicjatywy youtubera składają się nie tylko wpłaty od znanych osobistości czy marek, lecz przede wszystkim - i warto o tym pamiętać - drobniejsze kwoty od osób, które zdecydowały się wesprzeć inicjatywę z dobroci serca.