Uczestnik "Kuchennych rewolucji" po latach uderza w produkcję i Magdę Gessler: "Zrobiono ze mnie złego syna. (...) ONA NIE MA SUMIENIA"
Kacper Maciejczyk, szczeciński restaurator, po czterech latach od udziału w "Kuchennych rewolucjach" opowiedział o trudnych doświadczeniach związanych z programem. Jak wyjaśnia, jego restauracja nie przetrwała, a sposób przedstawienia go w mediach pozostawił wiele do życzenia. Uderzył również bezpośrednio w samą Magdę Gessler.
Dokładnie szesnaście lat temu TVN wyemitował pierwszy sezon "Kuchennych rewolucji". Format prowadzony przez Magdę Gessler na dobre "odmienił oblicze polskiej gastronomii" i do dziś pozostaje jednym z największych hitów stacji - wystarczy spojrzeć na ceny reklam emitowanych w jego trakcie.
Program od lat budzi ogromne emocje nie tylko za sprawą charyzmatycznej prowadzącej, ale też historii uczestników. Teraz jeden z nich postanowił ujawnić, jak z jego perspektywy wyglądał udział w show.
Magda Gessler wymienia, co je w ciągu dnia: "Śniadań nie spożywam"
Uczestnik show TVN ujawnia szokujące szczegóły
Kacper Maciejczyk, bo o nim mowa, wraz z mamą wziął udział w programie w 2022 roku. Ich bistro "Cafe Elegancko" za sprawą Magdy Gessler zmieniło nazwę na "To Tu To Tam". Rewolucja zakończyła się sukcesem, jednak - jak wynika z relacji restauratora - kulisy nagrań nie należały do najprzyjemniejszych. W rozmowie z "Faktem" zarzucił produkcji, że celowo podsyca konflikty między uczestnikami.
Pamiętam taką sytuację z reżyserem. Gdy byłem w kuchni, przyszedł do mnie i zastosował taką typową manipulację. Zapytał: "Kto jest tutaj szefem?", a ja mówię: "No, ja z mamą". On na to: "Nie. Kto jest tutaj szefem na papierze?". To była taka próba emocjonalnego podejścia do człowieka. Powiedział: "Jeżeli jesteś szefem, to krzyknij, doprowadź wszystko do porządku i zaangażuj ludzi". I faktycznie później w programie była ta sytuacja, jak moja pracownica się obraziła i widać, jak krzyknąłem do mamy. To było robione pod show, człowiek nie zdawał sobie po prostu sprawy. Jak to później oglądałem, to widziałem, jak to niedobrze wyglądało. Przede wszystkim to emocjonalne sceny w programie były przygotowane z psychologami, więc oni doskonale wiedzieli, jak rozbroić człowieka. Moja mama na tym mocno nie ucierpiała, ale ze mnie zrobiono po prostu tego "złego syna"
ZOBACZ: Tak wyglądają kulisy "Kuchennych rewolucji". Kto płaci za metamorfozy i ile naprawdę trwają?
Maciejczyk twierdzi, że ekranowa "autentyczność" często była jedynie pozorna, a uczestnicy stawali się narzędziem w rękach produkcji nastawionej na maksymalny efekt dramatyczny. Po emisji odcinka - jak przekonuje - musiał mierzyć się z uprzedzeniami, bo widzowie, bazując na wybranych fragmentach, wyrobili sobie opinię o jego charakterze i relacji z matką, nie znając pełnego kontekstu sytuacji.
Magda Gessler tak robiła, że czasem wkładała nam pewne kwestie w usta i kazała to powtarzać. My to mówiliśmy, a oni to potem podkręcali. Czułem się tam jak przy rozstrzelaniu - jesteś tak spięty, że musisz uważać na wszystko, co mówisz, a z drugiej strony, przez ten stres, po prostu palniesz coś, czego wcale nie chciałbyś powiedzieć. (...) Po emisji byłem zaskoczony, jak bardzo montaż wpłynął na obraz całej historii - na samym końcu to był po prostu mocny szok
ZOBACZ: Magda Gessler zbeształa restauratora w "Kuchennych rewolucjach". "DOSTANIESZ W ŁEB". O co poszło?
Na dalsze funkcjonowanie lokalu wpływ miały także, jak twierdzi Kacper, realia rynku. Restaurator podkreśla, że standardy jakości narzucone przez Magdę Gessler generowały koszty, które w szczecińskich warunkach nie przekładały się na zainteresowanie klientów. W efekcie, z powodu niewystarczającego popytu, nowe menu utrzymało się w restauracji jedynie przez rok.
Dziś, kilka lat po nagraniach i po zamknięciu lokalu w 2024 roku, mężczyzna przyznaje, że udział w show TVN był jednym z najtrudniejszych doświadczeń w jego życiu i wciąż mierzy się z konsekwencjami tego, co wydarzyło się w trakcie jego realizacji.
Chociaż program jest już za mną, to mimo wszystko człowiek musi dojrzeć do tego, żeby się z tym zmierzyć, bo to nadal zostawia traumę. Wydaje mi się, że tak mają wszyscy, którzy zostali poszkodowani psychicznie przez Magdę Gessler. Ona, w moim odczuciu, nie ma sumienia i myśli raczej kategoriami biznesowymi niż autentyczną chęcią pomocy drugiemu człowiekowi
Skontaktowaliśmy się z TVN z prośbą o komentarz do słów Maciejczyka. Do chwili publikacji nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
Chcesz mieć wpływ na to, jak wygląda Pudelek? Daj znać, co się u nas podoba, a co nie! WYPEŁNIJ ANKIETĘ >>>