Viki Gabor SKRYTYKOWANA za duet w TVN. Jej sceniczny partner zabrał głos: "Każdy z nas ma inny gust"
Wspólny występ Viki Gabor i Michała Rudasia na Film Song Festival w Bydgoszczy, podczas którego wykonali "Jai Ho!", wywołał w sieci mieszane reakcje. Najbardziej oberwało się młodej wokalistce.
Od kilku tygodni media i internauci żywo komentują ważny moment w życiu Viki Gabor - jej romski ślub z Giovannim Trojankiem. Największe emocje wzbudziły nagrania z ceremonii udostępnione przez dziadka wybranka artystki, Bogdana Trojanka. Choć materiały szybko zniknęły z sieci, sama wokalistka potwierdziła później, że jest zaręczona i szczęśliwa.
Od tamtej pory minęło już trochę czasu, a temat wciąż wywołuje dyskusje - głos w sprawie zabrała nawet Anna Popek, która pochwaliła decyzję 18-latki o wczesnym zamążpójściu.
Viki Gabor startuje z nowym biznesem! Co to będzie?
W tym całym zamieszaniu Viki Gabor nie zrezygnowała z aktywności zawodowej - pojawiła się podczas drugiej edycji Film Song Festival w Bydgoszczy, obok takich wykonawców jak Michał Szpak, Natalia Kukulska i Tomasz Organek. Wydarzenie transmitowało TVN. 18-latka zaprezentowała się u boku Michała Rudasia, wykonując razem utwór "Jai Ho!".
Fala krytyki po występie Viki Gabor i Michała Rudasia
Duet ten spotkał się jednak z mieszanymi reakcjami. W mediach społecznościowych pojawiły się krytyczne komentarze, najbardziej oberwało się Viki Gabor.
Viki musi nauczyć się używać odsłuchu, bo podczas występu poprawiała go sobie; Michał śpiewa całym sobą, Viki niepewna ,odstaje od partnera z duetu; Viki, cóż.. był moment kiedy była przede wszystkim naturalna, dobra i broniła się talentem. Niestety w złą stronę poszła; Większość nastolatek śpiewa lepiej niż ona - czytamy.
W obronie Viki Gabor stanął jej partner sceniczny, Michał Rudaś. W emocjonalnym wpisie na Instagramie przyznał, że trudno przyjmować mu pochwały, gdy jego partnerka spotyka się z falą krytyki. Wyraził jednocześnie wdzięczność za możliwość wspólnego występu i docenił ich dotychczasowe osiągnięcia. Rudaś podkreślił, jak ważne jest rozróżnianie konstruktywnej krytyki od nietaktownych ocen pełnych hejtu, i wyraził nadzieję, że w sieci pojawi się więcej zrozumienia i wsparcia dla młodych artystów.
Ten post chciałbym jednak poświęcić samej Viki oraz tematowi krytyki i hejtu, z którym artyści - a ostatnio także ona - muszą się mierzyć w internecie. Nie jest mi łatwo przyjmować komplementy, kiedy moja partnerka sceniczna doświadcza przykrości w sieci. Rozumiem, że każdy z nas ma inny gust - i to jest absolutnie naturalne. Ale warto rozróżnić krytykę od ocen, które nic nie wnoszą. Dla mnie krytyka ma sens wtedy, gdy odnosi się do konkretnych elementów: czy ktoś śpiewa czysto, czy ma dobrą dykcję, czy jest w rytmie i groovie, jak operuje dynamiką, jak frazuje, jak interpretuje tekst. Natomiast komentarze typu: "beznadzieja", "nie umie śpiewać", "nie da się tego słuchać", albo odnoszenie się do czyjegoś wyglądu, nie są krytyką. Są tylko ranieniem drugiego człowieka i nie wnoszą absolutnie nic
W dalszej części wpisu Rudaś odniósł się do komentarzy, które pojawiają się wokół Viki Gabor, że "ona nie ma głosu" czy "nie umie śpiewać".
Wracając do Viki i komentarzy typu "ona nie ma głosu" czy "nie umie śpiewać" - warto najpierw zapytać: co to właściwie znaczy "mieć głos"? Czy tylko śpiewać głośno i mocno? Dla mnie piękno muzyki bardzo często kryje się właśnie w subtelnościach: barwie, dynamice, delikatności, ornamentyce, frazowaniu, emocjonalnej prawdzie i innych. I w wielu z wymienionych elementów tkwi siła śpiewu Viki. Jej głos jest pełen wrażliwości, melodyjności, precyzji, pięknej barwy i ogromnej muzykalności. Nie trzeba śpiewać jak Nicole Scherzinger czy Edyta Górniak, żeby "mieć głos". To tylko jeden z możliwych środków wyrazu. (...) Ja nasz wspólny występ traktuję jako spotkanie dwóch różnych energii: mojego mocnego, szerokiego wokalu z delikatnością, zmysłowością i soulową ornamentyką Viki.
Podzielacie jego zdanie?