Maja Chwalińska kilka lat temu zawiesiła karierę przez depresję: "Były takie momenty, że nawet nie wiedziałam, z kim gram"
Maja Chwalińska jest jedną z największych sensacji tegorocznego Roland Garros. 24-letnia tenisistka po zwycięstwie nad Anną Kalinską awansowała do półfinału French Open, choć jeszcze kilka lat temu jej kariera stała pod znakiem zapytania. W 2021 r. Polka otwarcie przyznała, że choruje na depresję i zawiesiła starty w turniejach, by zadbać o zdrowie psychiczne.
Historia Mai Chwalińskiej mogłaby posłużyć za gotowy scenariusz filmu, ale jej paryski sukces nie jest tylko opowieścią o spektakularnych zwycięstwach i awansie życia. Tenisistka z Dąbrowy Górniczej przeszła przez kwalifikacje Roland Garros, a później odprawiała z turnieju kolejne rywalki: Qinwen Zheng, Elise Mertens, Marię Sakkari, Diane Parry i Annę Kalinską. Tak zameldowała się w najlepszej czwórce French Open, osiągając największy sukces w dotychczasowej karierze. Droga do tego momentu była jednak dużo bardziej wymagająca, niż sugerowałby jej dzisiejszy uśmiech na korcie.
Anna Mucha o sprawie sądowej z Pauliną Smaszcz: "Byłoby mi głupio, jako matce, iść do sądu. Absurdalna sytuacja"
Zobacz też: Maja Chwalińska awansowała do PÓŁFINAŁU French Open. Jej konto zasili kolejna SPORA SUMKA
Maja Chwalińska przeszła przez bardzo trudny czas
Jeszcze kilka lat temu dalsza kariera Chwalińskiej stała pod dużym znakiem zapytania. W czerwcu 2021 r., na kilka miesięcy przed 20. urodzinami, tenisistka zdecydowała się przerwać karierę. Finalistka juniorskiego Australian Open 2017 w emocjonalnym wpisie ujawniła, że od ponad półtora roku zmagała się z depresją.
Ostatnie dwa lata były dla mnie bardzo trudne. Miałam wiele problemów zdrowotnych, przez co wycofywałam się z turniejów lub kreczowałam mecze. Te kilkanaście ostatnich miesięcy jest dla mnie ciężkie również pod kątem psychicznym. Od końca 2019 r. choruję na depresję
Tłumaczyła wtedy, że jej psychika i ciało coraz wyraźniej domagały się przerwy, której nie mogła dłużej odkładać.
Doszłam do takiego punktu, w którym nie jestem już w stanie zmusić się do trenowania. Moja psychika i ciało dają mi sygnały do zrobienia przerwy i w końcu muszę je uszanować. Mam ogromne wsparcie ze strony bliskich i opiekę specjalistów, za co jestem ogromnie wdzięczna. Nadal kocham tenis, ale wrócę na kort, kiedy będę gotowa
O tym, jak poważny był to kryzys, tenisistka mówiła także później.
Kort to takie miejsce, na którym przeżyłam najwspanialsze, ale w sumie też najsmutniejsze chwile w swoim życiu. [...] Cały czas miałam jakieś kontuzje, moje ciało dawało sygnały, że jest przeciążone. Nie miałam radości z gry w tenisa, na każdym meczu walczyłam sama ze sobą. Były takie momenty, że nawet nie wiedziałam, z kim ja gram
Zobacz również: Czym zajmują się rodzice Mai Chwalińskiej? "Sami z siebie nie mieliby na tyle pieniędzy, żeby finansować moją karierę"
Ojciec Mai Chwalińskiej opowiadał o depresji córki
Do tamtych trudnych chwil wrócił też jej ojciec, Tomasz Chwaliński. W rozmowie z "Faktem" podkreślał, że rodzina chciała być jak najbliżej Mai, choć nie zawsze wiedziała, jak skutecznie jej pomóc.
Staraliśmy się być przy niej jak najbliżej. Maja cały czas mówiła, że kocha tenis i chce go uprawiać. Nie mieliśmy chwili zwątpienia
Są takie momenty, że rodzic zaczyna trochę rozkładać ręce, że też chciałby dziecku pomóc, a nie znajduje sposobu. Robi, co może, ale nie wie, czy dobrze
Zaznaczał jednocześnie, że depresja jest wyjątkowo podstępna, bo osoby chore często próbują ukrywać swój prawdziwy stan nawet przed najbliższymi, przez co trudno zauważyć, że coś jest nie tak.
To bardzo ciężki temat. Takie osoby często próbują wszystko maskować. Depresję bardzo trudno zauważyć
Maja Chwalińska podbija French Open
Ogromne znaczenie miało również wsparcie otoczenia. Szymon Bandura, kolega Chwalińskiej z Beskidzkiego Klubu Tenisowego Advantage w Bielsku-Białej, w rozmowie z Radiem Eska przyznał, że zawodniczka przeszła przez "pewnego rodzaju dół".
Myślę, że kupa ludzi jej w tym pomogła, żeby wróciła do tego uśmiechu przede wszystkim, który ma teraz na korcie, bo to jest niesamowite
Zmagania i sukcesy Mai Chwalińskiej to historia zawodniczki, która najpierw musiała się zatrzymać, żeby w ogóle móc wrócić na kort i ponownie stanąć do rywalizacji. Dziś Maja wygrywa, szczerze się uśmiecha i pokazuje, że największe zwycięstwa zaczynają się poza kortem - od decyzji, by zawalczyć o siebie.
Trzymacie kciuki za Polkę?