Wzruszająca przemowa Krystyny Jandy na pogrzebie Jana Frycza. "Ostatnio dzwonił do wielu z nas. Nie wiedział, jak jest wspaniały" (WIDEO)
W poniedziałek 7 września zorganizowano pogrzeb Jana Frycza. Ostatnie pożegnanie rozpoczęło się o godzinie 11 w Sali Pożegnań na Powązkach Wojskowych. Wśród żałobników, którzy zabrali głos z mównicy, była m.in. Krystyna Janda, która pożegnała kolegę z branży w pięknych słowach.
Janku, są różni artyści. Ty byłeś artystą po prostu wielkim, jak to się mówi, z łaski Bożej. Niespodziewanym, kapryśnym, niekonwencjonalnym. Grałeś, jakbyś oddychał. Skakałeś po górach z lekkością i zawracałeś kijem Wisłę, kiedy grałeś, a na koniec wydawało się, że tego nie zauważasz.
Aktorka wspomina, że ostatni raz rozmawiała z nim około miesiąca temu. Nie dzwonił dlatego, że miał do niej palącą sprawę - dzwonił po prostu, po koleżeńsku.
Nie wiedział, jak jest wspaniały. To naprawdę rzadkie. Ostatnio dzwonił do wielu z nas niespodziewanie. Do mnie bodaj miesiąc temu. Co się dzieje, zapytałam. "Po co to zadawać takie pytania? Tak sobie dzwonię. Po nic". Janku, twoje niezbędne minimum, jak zwykłeś mówić, to było życie na wietrze, w sztormie, w wiecznym szukaniu schronienia i ukojenia.
Zobaczcie, jak Krystyna Janda pożegnała Jana Frycza.
W różowej ekipie z wyboru i pasji. Show-biznesowa archeologia, śniadaniówkowy krindż i nieoczekiwane zderzenia celebryckich uniwersów to mój żywioł. Wiem, ile lat ma Małgorzata Rozenek, czemu "padły" loki Magdy Gessler i co na ten temat sądzi Ewa Minge. Dowiecie się i Wy - w końcu nikt nie czyta, wszyscy wiedzą wszystko ;)