Anna Dymna od dawna cieszy się w Polsce uznaniem nie tylko jako aktorka, ale też jako osoba zaangażowana w pomoc ludziom z niepełnosprawnością intelektualną poprzez działalność swojej fundacji. Mimo to w przestrzeni publicznej regularnie wraca temat jej wyglądu i tego, jak bardzo różni się dziś od wizerunku zapamiętanego przez widzów m.in. z filmu "Znachor" z 1981 r. Zmiany związane z upływem czasu bywają szeroko komentowane, a część tych reakcji przybiera formę brutalnego hejtu.
WIDEOCezary Żak ujawnia kulisy wizyty Donalda Tuska na planie "Rancza"
Anna Dymna o komentarzach widzów po emisji "Znachora"
W rozmowie z serwisem Plotek aktorka przyznała, że doskonale wie, iż nie wygląda już tak jak w czasie, gdy grała w "Znachorze". Zwróciła uwagę, że gdy film jest emitowany w telewizji - czasem nawet kilka razy jednego dnia, zwłaszcza w okresie świątecznym - łatwiej o konfrontację z porównaniami i przykrymi uwagami.
Trzeba mieć dużą uwagę, jak wychodzę – a czasem "Znachor" idzie w telewizji trzy razy w ciągu dnia, np. w święta puszczają dużo. Nie będę mówić, co słyszę na ulicy, ale się uśmiecham i idę dalej... Ale takie pytanie: "O Jezu, to pani jeszcze żyje?" (...) "Taka ładna była, dopiero dwie godziny temu w TV, a idzie jakaś "gruba baba"". Dostaję czasem listy: "Nie żryj tyle, zapyziały misiu".
Podobne doświadczenia Anna Dymna przywoływała również w podcaście "WojewódzkiKędzierski".
Mam takie listy, w których [ludzie piszą], że mnie nienawidzą, że mija czas. Mam taki jeden list: "Ty misiu zapyziały, nie żryj tyle! Nie życzę sobie, żebyś miała wiszący podbródek, żebyś była stara i wstrętna. Masz się zrobić, operację zrób, ja sobie nie życzę".