Anna Mucha to jedna z najpopularniejszych polskich aktorek. Gwiazdę, która związana jest z branżą od dzieciństwa, wciąż można oglądać w filmach, serialach i na deskach teatrów. Oprócz tego angażuje się w programy telewizyjne i wszelakiej maści medialne przedsięwzięcia. 46-latka znana jest także ze swojego ciętego języka i tego, że lubi robić wokół siebie szum. Najchętniej publikuje na Instagramie zdjęcia uwydatniające jej wdzięki.
Anna Mucha tłumaczy się z grania swoją seksualnością
Anna Mucha przeklina na Instagramie
Ania regularnie też dzieli się z internetową publicznością swoimi nierzadko odbijającymi się w sieci szerokim echem przeżyciami i złotymi myślami. Nie inaczej było w środę rano. Gwiazda odezwała się do fanów ze spaceru z czworonogiem. Niestety, podczas maszerowania nad Wisłą podniosło się jej ciśnienie.
Dzień dobry, kochani, piękny dzień się zapowiada, chyba nie tak upalny, bo może padać, chmury takie, a nie inne. Zobaczcie, jestem tutaj, na wysokości Starego Miasta - zaczęła spokojnie, następnie wybuchając:
Strasznie mnie wku*rwia... Przepraszam, wiem, że jest rano. Syf po prostu i malaria. Brud, plastik, butelki i pety. Ja nie wiem... Dlaczego ludzie przychodzą nad Wisłę i syfią? Nie kumam - grzmiała, rozglądając się wokół.
Mimo irytacji dostrzegła również pozytywny akcent.
Ale chciałam powiedzieć o czymś bardzo pozytywnym, bo tu jest małż. Żyje, więc chyba nie jest tak najgorzej z naszą Wisłą, czyżby? - zastanawiała się nad jakością wody w rzece.
Po chwili ukochana Jakuba Wonsa znów wróciła do tematu śmieci i zaapelowała do obserwatorów.
Przepraszam za bluzgi z samego rana, ale naprawdę, sprzątajcie po sobie. Tylko tyle. Weź ten jeden śmieć, który nie jest twój, ale weź go - skwitowała.
Dobrze, że o tym mówi?