Cofnijmy się w czasie o 10 lat. Jeśli pamiętacie 2016 r., to musicie kojarzyć zdjęcia na Instagramie z filtrem Rio de Janeiro, rysowanie wąsów na palcu, chwalenie się wizytą w "Starbie", słuchanie Lany del Rey i The Neighbourhood i "tumblrową" estetykę. Na pewno pamiętacie też internetowy debiut Anieli Woźniakowskiej, vel SexMasterki, vel Lil Masti.
Influencerka przeszła przemianę niczym Gustaw w Konrada, Jacek Soplica w Księdza Robaka i być może przyszli maturzyści powinni jej za to podziękować. Mamy tu do czynienia z prawdziwą metamorfozą, żywym kulturowym przykładem, jak z wulgarnej "trenerki od seksu" Aniela zmieniła się w perfekcyjną idolkę mamusiek, a potem - Arabkę wannabe, miłośniczkę Dubaju, większą (a to bardzo trudne) od Klaudelizy. Ale po kolei.
Zaczęło się - parciem na szkło. Aniela Woźniakowska wystąpiła w "Rozmowach w Toku" (czy możemy obalić zatem teorię, że wszystko w ikonicznym programie Ewy Drzyzgi było ustawione?), gdzie dostała swoje pięć minut i piękną belkę: "Aniela, 24 lata. Na swoim blogu" pokazuje tyłek", żeby wzbudzić kontrowersje i przyciągnąć fanów". Krótko później wciąż aspirująca influencerka pojawiła się w "Ugotowanych", gdzie w kuchni kicała w sportowym staniku i obcisłych szortach (nie, nikt normalny tak nie gotuje), a w ramach atrakcji przebrała się w bikini i "zaprezentowała ciało" przed gośćmi, nazywając to "swoim ulubionym sportem". Popularność musiała jej zasmakować i Aniela prędko znalazła niszę, objawiając się przed Polakami jako SexMasterka. Nowa osobowość, nowy wygląd, nowy kanał (z którego treści obecnie nie są dostępne - ale jak wiadomo, w internecie nic nie ginie) sprawiły, że Aniela Woźniakowska dopięła swego i świat faktycznie o niej usłyszał. Widzowie (także ci bierni, mimowolni) - zostali uraczeni "hitami" jak "Poka Sowę", "Głębokie gardło" czy "Wyślij nudesa", ordynarną gadką udającą edukację seksualną oraz dźwiękami rodem z pomarańczowego YouTube'a. Czy trzeba nadmieniać, że SexMasterka nagrywała treści na "zwykłego" YouTube'a, a sporą część jej widowni stanowiły dzieci?
WIDEOLil Masti: "Jestem w stanie zrobić wszystko dla pieniędzy. Kocham je"
SexMasterka-bohaterka: co na sumieniu ma Aniela Woźniakowska?
Aniela Woźniakowska twierdzi, że nie żałuje swojej przeszłości i że sama powie swoim dzieciom o tym, co robiła w internecie. Być może trochę wcześniej niż powinny o tym wiedzieć. Być może to jedyny środek zapobiegawczy. Być może dlatego (oprócz unikania płacenia podatków) zdecydowała się na przeprowadzkę do Dubaju.
Moje dziecko nie dowie się tego ze szkoły, od znajomych. Ja to sama powiem naszemu dziecku. U nas nie będzie tematów tabu w domu. Otwarcie podchodzimy do wielu tematów, o których w innych rodzinach nie mówi się otwarcie, jak np. temat seksualności. Uważam, że byłam prekursorką tego tematu. Otwarcie mówiłam o wolności swojego ciała, o wolności, o kobiecości, o seksualności, o sferach erotycznych i byłam w tym buntownicza, ale również też bohaterska. Jak jesteś prekursorem w jakimś temacie, to jesteś bohaterem, więc ja uważam, że jestem bohaterką, że tworząc postać Sexmasterki byłam bohaterką
Piękny, naprawdę piękny obraz kreuje SexMasterka, jednak gdzie? Chyba tylko w swojej głowie. Wierzę, że Aniela Woźniakowska chce wierzyć (bo jednak nie sądzę, że wierzy - wbrew pozorom, ma coś w głowie i pierwszorzędna z niej cwaniara), że była prekursorką edukacji seksualnej w Polsce.
Za moich czasów wiedzę o seksie czerpało się głównie z gazetek typu "Bravo" czy "Popcorn" i listów od redakcji. I choć wtedy czytanie tego było krępujące, dziś zapewne ekstremalnie niezręczne, tak można było dowiedzieć się, że stosunek przerywany nie jest wystarczającym zabezpieczeniem przed ciążą, rozmiar penisa nie jest ważny dla satysfakcjonującego pożycia, a masturbacji nie trzeba się wstydzić.
Czego natomiast "uczyła" SexMasterka? Jakie wartości edukacyjne można odnaleźć w filmach pod tytułami: "Co wygląd waginy mówi o charakterze", "Kształt pupy. A ty jaki masz rodzaj?", "Co penis mówi o osobowości mężczyzny" i tym podobnych? Nie wspominając o szotach, które są kopalnią "złota". Zamawianie "loda z połykiem" w McDonald's u niczego nieświadomej pracownicy na Drive Thru podpada pod molestowanie seksualne. Bo czym niby się różni od "dowcipnego" wujasa, któremu odklei się w budzie nad morzem i palnie takim tekstem w tę jedną wakacyjną środę (bo wiecie, środa, dzień...) do studentki (oby nie licealistki), która dorabia sobie, żeby było ją stać na wynajem pokoju. Takie zachowania piętnujemy - Wardędze po latach słusznie dostało się za "boobsmana". SexMasterka nie dotknęła nikogo wbrew jego woli, ale werbalnie przekroczyła granice: po pierwsze, dobrego smaku, po drugie, cudzej seksualności.
Na jej kanale pojawiały się też treści stosunkowo nieszkodliwe. Część z nich nie miała jednak nawet własnego scenariusza, a SexMasterka po prostu recytowała to, co przeczytała na innych stronach internetowych (zdarzało się, że na eksperckich). Krótko mówiąc: Aniela Bogusz lubiła ot tak zerżnąć czyiś kontent. Dziś wprost nazywa się to plagiatem. Czyli kradzieżą. Uwaga - to dopiero wierzchołek góry lodowej. Wciąż jesteśmy - hehe - na szczycie. A im głębiej nurkuje się w to uniwersum, tym jest gorzej.
Aniela Bogusz w swoich \"edukacyjnych\" filmach rozpowszechniała nieprawdziwe informacje. Reklamowała produkty o wątpliwym działaniu. Dziś to by nie przeszło, a UOKiK nie nadążałby z lajkowaniem komentarzy. Dorota R. ma problemy prawne z powodu promowania podejrzanych suplementów, Ewa Chodakowska została potężnie skrytykowana z powodu polecania badań \"diagnozujących\" endometriozę, natomiast SexMasterka? W filmie \"Powiększanie Penisa - Najlepszy Sposób\" zachęcała do zakupu podejrzanych żeli i kapsułek. Co ciekawe: strona dalej stoi, produkty z tej firmy wciąż można kupić, natomiast jest to ewidentny przykład mówienia półprawd i ładnie brzmiących tez pod narrację. Milo z DRE$$CODE (ten od reklamy niedziałającego serum na porost włosów) to nawet nie jest on.
SexMasterka nagrywała też filmy, które nawet można by podciągnąć pod edukacyjne (np. "Rodzaje Seksu"), gdyby nie wpychanie piersi w kadr (po czymś takim tylko oczu kąpiel) czy udawanie przed kamerą zaspokajania potrzeb seksualnych. Dodajmy do tego: całowanie się na wizji z młodszą o dziewięć lat youtuberką Nanami Chan (27-letnia Aniela vs 18-letnia Nanami), rzekome picie własnej uryny prosto z kieliszka (content za paywallem), obnażanie się w miejscach publicznych czy sprzedawanie nudesów i swojej używanej bielizny "ubryzganej tym, czym można ubryzgać swoje majtki, będąc kobietą" - jak skomentował streamer Muani, który dla "dobra nauki" zamówił paczkę od SexMasterki.
Dlaczego SexMasterka, jęcząca, gulgocząca i nagminnie symulująca obciąganie na portalu dostępnym dla dzieci - nagle otrzymała legitymizację i sama siebie uważa za bohaterkę? Tymczasem: internet wciąż stygmatyzuje Natsu za pracę na kamerkach, która przyznała, że żałuje tego, co robiła. Pójdę o krok dalej - internet dalej stygmatyzuje Fagatę za prowadzenie OnlyFansa (i tylko na tej kwestii się skupmy), chociaż influencerka wyraźnie przestrzega innych przed wyborem takiej drogi i np. - odmawia wspólnych zdjęć z małoletnimi.
A zgadniecie, kto te dziesięć lat "interesował się" meet-upami z SexMasterką? Bo przecież była "nowoczesną nauczycielką edukacji seksualnej dla osób w każdym wieku". Co z tego, że nosiła w torebce 25-centymetrowe dildo i "żartowała" z wsadzania sobie ogórków (nie polecamy, to niebezpieczne).
Zobacz: Lil Masti żali się, że wciąż nie schudła po ciąży: "Nie jem w ogóle słodyczy i WAGA POSZŁA DO GÓRY" (FOTO)
Wielka przemiana SexMasterki
Na początku 2019 r. Aniela oficjalnie zakończyła działalność jako SexMasterka. Usunęła z sieci kontrowersyjne filmiki i zmieniła pseudonim na Lil Masti i... została zawodniczką freak fightów (walczyła m.in. w FAME MMA oraz High League). W klatce radziła sobie bardzo dobrze - pokonała w swoich walkach m.in. Martę Linkiewicz oraz zawodową pięściarkę Ewę Brodnicką. Eks-SexMasterka wygrała wszystkie pojedynki, zdobyła pas mistrzowski, jednak zakończyła karierę w oktagonie, tłumacząc to planami powiększenia rodziny.
Jej metamorfoza powinna być studiowana - zamknięty rozdział, widownia została, a co ważniejsze - dorosła, zostali też reklamodawcy i sponsorzy. A później - wraz ze zmianą contentu - przyszli nowi. Zarówno widzowie, jak i inwestorzy. Lil Masti, która kiedyś pokazywała, jak używać zabawek erotycznych, dziś pokazuje poród swoich dzieci. Kiedyś świeciła piersiami - dziś świeci twarzami swoich dzieci. Nie wspominając o zakładaniu fundacji, która wspiera sharenting i twórców monetyzujących swoje potomstwo. Jakby nie wystarczyło, że ze względu na zasięgi może dostać za darmo i wózek, i łóżeczko itp.
Nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak, Lil Masti stała się MUMFLUENCERKĄ pełną gębą. Większość filmów na jej kanale od trzech lat orbituje dookoła rodzicielstwa - ciąża, reakcje bliskich na powiększenie rodziny, pierwsze USG, porównywanie brzuchów, poród, otwieranie prezentów, druga ciąża, reakcja córeczki na pojawienie się braciszka, wspólne spacery, baby reveal, a w środku - oczywiście lokowania produktów. I to - naprawdę jest kolejna królicza dziura, w którą wsiąknąć za łatwo. Wystarczy jednak powiedzieć, że Lil Masti i jej mąż, Tygrysek, słyszą ostrzeżenia przed eksponowaniem dzieci przed kamerami, ale mimo tego - i tak to robią, kompletnie głusi na możliwe skutki. I choć Aniela Woźniakowska triumfowała z powodu "wygranej" sądowej sprawy z Gimperem, który nagrał krytykujący ją film, nie raczyła się pochwalić, że sąd z dziesięciu zarzutów przychylił się tylko do trzech, a w uzasadnieniu wyroku padły m.in. takie sformułowania:
Prezentowanie wizerunku dziecka w internecie szczególnie z takim natężeniem, jak to czynią oskarżyciele [...] jest wbrew zasadzie dobra Arii Woźniakowskiej. [...] Na skutek ich niefrasobliwych działań wymierzonych na gratyfikację finansową [...] narażają Arię na niebezpieczeństwa
W międzyczasie Lil Masti i Tygrysek doczekali się również synka. I tak - eksponują (eksploatują) go równie chętnie jak Arię.
Zobacz: Lil Masti tłumaczy, dlaczego jej dwuletnia córka mówi po angielsku: "Ten język jest ŁATWIEJSZY"
Dubajskie powołanie SexMasterki
Aniela była jedną z najzagorzalszych orędowniczek Dubaju. Influencerka może naprawdę podać sobie rękę z Andziaks, Jaworem, Marceliną Zawadzką i całą zgrają celebrytów zakochanych w sztucznym mieście ze sztucznymi plażami w Emiratach Arabskich, gdzie ogromnym problemem jest współczesne niewolnictwo wymuszane przez konfiskatę paszportów przez pracodawców - choć teoretycznie taka praktyka jest tam nielegalna.
Influencerzy kochają Dubaj z prostego powodu - wiele rzeczy mają tam za darmo, a raczej - w barterze. Bardzo popularne są tam apki dla twórców cyfrowych, takie jak BuzzBee czy The Clapp App, które działają w prosty sposób: wrzuca się storkę (oczywiście nieoznaczoną jako współpraca) lub post, a w zamian za to można najeść się do syta w luksusowej restauracji, zabookować pokój w ekskluzywnym hotelu czy wybrać się na masaż, skorzystać z siłowni itp. I cyk, wakacje za półdarmo - a raczej za cenę biletów lotniczych i pokazania rajskiego, cudownego życia w Dubaju.
Które też może być... darmowe. Kluczem jest tamtejszy system podatkowy, a dokładniej całkowite zwolnienie z podatku dochodowego (0 proc. PIT) od osób fizycznych. W Polsce przy najwyższych progach dochodowych oraz innych obciążeniach skarbówka potrafi zabrać nawet połowę przychodów, podczas gdy w Emiratach ten obowiązek po prostu nie istnieje.
Nic więc dziwnego, że marząca o Lambo albo Ferrari Lil Masti wyprowadziła się do Dubaju, pod niebiosa wychwala Zjednoczone Emiraty Arabskie, pieje nad bezpieczeństwem, czystością, jakością powietrza i zarzeka się, że jest tam bardziej zielono niż w Warszawie. Już wkrótce influencerka będzie płacić symboliczny 5-procentowy VAT (w Polsce podatek dochodowy w II progu wynosi 32 proc. + danina solidarnościowa w wysokości 4 proc. od nadwyżki dochodów ponad 1 000 000 zł). Jedyne co musi zrobić, to wyrobić wizę rezydencką - np. zakładając spółkę w jednej z wolnych stref biznesowych lub kupując nieruchomość oraz przebywać na miejscu przez minimum 183 dni w roku.
Nadmieńmy tu: specyfika influencerskiej branży jest taka, że Lil Masti tworząc content po polsku, zarabia na polskich widzach, jednocześnie nie zasilając skarbu państwa ani złotówką. Jak to się mówi: kto kombinuje, ten żyje?
Kilka lat temu Aniela Woźniakowska jako SexMasterka "rapowała" o "pokazywaniu sowy" i demonstrowała jak używać wibratorów na YouTube'ie, dziś pomyka w abai, w kraju, gdzie prawa kobiet nadal są ograniczone zasadami szariatu. Myślicie, że gdyby emir Dubaju dowiedział się, co Lil Masti wyprawiała w przeszłości, deportowałby ją z Emiratów?
Źródła:
https://www.youtube.com/watch?v=Km-yNQ2Ac3Y
https://www.youtube.com/watch?v=5rvb5AoBpmg
https://www.youtube.com/watch?v=uqPfXUdufYA
https://www.youtube.com/watch?v=bIqCulQzuhw
https://www.wirtualnemedia.pl/jak-dubaj-przyciaga-influencerow-i-buduje-viralowy-pr,7259981770099168a