Właśnie mija siedem lat od tragedii, która rozegrała się w 2019 roku i wstrząsnęła całą rodzimą branżą rozrywkową. Nocny rejs motorówką po położonym na Mazurach jeziorze Kisajno zakończył się wypadnięciem Piotra Woźniaka-Staraka do wody. Przez kolejne dni cała Polska z zapartym tchem śledziła akcję poszukiwawczą prowadzoną przez specjalistyczne służby, płetwonurków oraz przyjaciół rodziny. Gdy po czterech dobach z dna jeziora wyłowiono jego ciało, wszelkie nadzieje bezpowrotnie zgasły. Producent miał zaledwie 39 lat.
WIDEOPiotr Woźniak-Starak nie żyje. Edward Miszczak: "Trzymamy kciuki za Agnieszkę. Dostała straszne wiadomości"
Tak Agnieszka Woźniak-Starak radziła sobie ze śmiercią męża
Wieść o śmierci Piotrka była olbrzymim ciosem przede wszystkim dla jego żony. Jakiś czas temu Agnieszka Woźniak-Starak otworzyła się na temat tego, jak odejście ukochanego wpłynęło na jej życie. Zdradziła, co pomagało jej przetrwać w tym trudnym czasie.
Jak ci się wali jednego dnia świat na głowę, to nagle otwierasz oczy i się orientujesz, jakie to wszystko jest nieistotne po prostu. (...) Wtedy miałam marzenie przetrwać i iść z tymi psami. Chodziłam trzy godziny po tym lesie z psami pod Warszawą i biegałam po 10 km, żeby jakieś endorfiny złapać. (...) Dostajesz takiego resetu, nagle rozglądasz się i myślisz sobie: What the f*ck? Po prostu to w ogóle nie o to w tym życiu chodzi - opowiadała w programie "Prześwietlenie" serwisu Goniec.
Intuicja Agnieszki Woźniak-Starak
W wywiadzie mówiła o emocjach towarzyszących jej w potwornych momentach, gdy trwały poszukiwania. Jak przyznała, przeczucie podpowiadało jej, że sytuacja jest krytyczna. Zamiast wypierać rzeczywistość, dziennikarka podjęła szybką decyzję o zadbaniu o swoje zdrowie psychiczne.
Moja intuicja podpowiedziała mi - na miejscu, jeszcze jak szukaliśmy Piotrka, powiedziałam do naszego przyjaciela: "Chciałabym, żebyście ściągnęli psychiatrę albo psychologa na miejsce, bo ja nie jestem w stanie przewidzieć, jak zareaguję. Będę potrzebowała pomocy i chcę, żeby ktoś był na miejscu" - wspominała.
Agnieszka Woźniak-Starak o poszukiwaniach męża
Aga wyjawiła, że po tragedii odczuwała potrzebę uzewnętrzniania swoich uczuć. Razem z gronem najbliższych osób godzinami dyskutowała o zmarłym mężu oraz o traumie, która dotknęła całą rodzinę. Rozmowy trwały tak długo, że uczestniczący w nich bliscy byli wykończeni.
My czasami wiesz co, już prawie traciliśmy przytomność, straciliśmy głosy i tak dalej, ale miałam straszną potrzebę mówienia o tym i wszyscy wtedy jakoś się tak otwierali. Rozmawialiśmy o swoich emocjach, o wszystkim, o Piotrku, o tym, co się wydarzyło i to trwało wiele miesięcy, aż przyszła pandemia - wspominała.
Agnieszka Woźniak-Starak - skutki straty ukochanego
Przeżyta trauma całkowicie zdemolowała dotychczasowe postrzeganie świata przez gwiazdę. W wywiadzie podkreślała, jak gwałtownie zweryfikowały się jej życiowe priorytety, gdy w ułamek sekundy zawalił się jej cały dotychczasowy świat. Codzienne sprawy, którymi wcześniej się zamartwiała, nagle straciły jakiekolwiek znaczenie, dając jej brutalną lekcję o ulotności ludzkiego losu.
To nie była zwykła śmierć, bo to trwało po prostu wszystko bardzo długo, ta cała tragedia i wszystko, co się działo wtedy. (...) Przestałam się bać śmierci zupełnie, bo wiem, że śmierć nie istnieje. Wiem, że coś jest dalej, musi coś być dalej. Wtedy też czytałam wiele książek o życiu po śmierci. Potrzebowałam namierzyć, gdzie Piotrek teraz może być. Naczytałam się tego tyle, że bardzo mnie to zbudowało i mi pomogło, bo uwierzyłam, że tak jest po prostu - mówiła.
Pamiętacie, jak media rozpisywały się o tragicznej śmierci Piotra?