Anna Skura myślała, że wylądowała w szpitalu na Bali z MALARIĄ. Teraz ujawnia, co jej dolega: "Takiej diagnozy się NIE SPODZIEWAŁAM"
Anna Skura trafiła do szpitala na Bali po powrocie z Hawajów, skąd w ostatnich dniach zdawała szczegółową relację z pobytu i badań, którym ją poddano. Teraz ujawniła, jaką diagnozę usłyszała od lekarzy.
Los w ostatnim czasie nie oszczędzał Anny Skury. Influencerka miała gorączkę po powrocie z Hawajów, co doprowadziło do jej hospitalizacji na Bali. Podczas relacji na Instagramie, 40-latka szczegółowo opisała objawy zdrowotne towarzyszące jej od kilku tygodni, które skłoniły ją do wizyty w szpitalu.
Szpitalna rzeczywistość
Influencerka podzieliła się swoimi odczuciami z pobytu w szpitalu, gdzie musiała spędzić kilka dni. Choć znalazła się w opłakanej sytuacji, Anna zdołała zauważyć pozytywy z zapewnionej opieki medycznej. Wśród licznych badań wykonano testy na malarię i prześwietlenie klatki piersiowej. Celebrytka poskarżyła się też na koszty, jakie ponosi, żyjąc życiem pełnym podróży i nowych doświadczeń. Zaznaczyła przy tym, że pokazując piękne momenty życia, nie stroni również od opowiadania o trudniejszych chwilach, które towarzyszą jej niemal na każdym kroku.
Chłopak Anny Skury namawia do nieprzepisowej jazdy
Diagnoza lekarzy
W poniedziałek Ania podzieliła się na Instagramie kolejną relacją prosto ze szpitala. Po wielu żmudnych badaniach w końcu wyszło na jaw, co dokładnie dolega schorowanej celebrytce. Przyczyna jej fatalnego samopoczucia okazała się dużo bardziej prozaiczna, niż jej się pierwotnie zdawało. Okazało się, że chodzi o... zapalenie płuc.
Takiej diagnozy się nie spodziewałam - napisała influencerka. Ale powiem wam, że już nawet byłam gotowa usłyszeć: "tak, to malaria", żeby w końcu dowiedzieć się, co mi jest... a nie, że ciągle słyszałam: "wszystkie wyniki są prawidłowe", a ja ledwo "żyłam" - tak się czułam, jak trafiłam do szpitala, później jak już dostałam dożylnie antybiotyk było o wiele lepiej... Ale też cały czas leżałam, jak zrobiłam spacer do łazienki, od razu czułam się zdyszana i zmęczona.
Mama 7-letniej Melody skorzystała też z okazji, by zrelacjonować fanom, jak wygląda jej pobyt w balijskim szpitalu.
Dzień w szpitalu zaczyna się bardzo wcześnie, bo już o 6:30 do mnie przychodzili ze wszystkim, śniadanie 7:50... jeszcze nie zdążyłam zjeść i już było drugie śniadanie... nie nadążałam z posiłkami - przyznała.
Jesteście równie zaskoczeni diagnozą Skury, jak ona sama?