Frytka: "Jadę do Ameryki po spadek!"

Frytka znów się promuje na "spadek po dziadku". Zobaczy kiedyś te miliony? To raczej wątpliwe.

Obraz

Agnieszka Frykowska znowu zaczęła błąkać się po "salonach". Tym razem próbuje wzbudzić zainteresowanie nowymi perukami oraz starym, przerabianym wielokrotnie tematem rzekomego, amerykańskiego "spadku". Chodzi nie o spadek a o odszkodowanie, jakiego domagają się rodziny ofiar Mansona, które ten zamordował w willi Romana Polańskiego. Wśród nich była m.in. ciężarna żona reżysera, Sharon Tate oraz ich znajomy, Wojciech Frykowski - dziadek Frytki. Manson napisał wspomnienia, które okazały się bestsellerem i teraz trwa walka o te miliony.

Frytka jest oczywiście tylko jedną z wielu osób, która ma nadzieję coś tego dostać. I nie będzie to na pewno takie kwota, jaką chwaliła się kiedyś w prasie. Ale to właśnie jej sposób na to, żeby ktoś sobie o niej przypomniał.

Sprawa jest w toku, za dużo nie mogę niestety mówić. Niedługo będę musiała wybrać się do Ameryki na pewno, natomiast rzeczywiście okazuje się, że nie jest to takie proste - mówi w rozmowie z Wideoportalem. Jest to długa i ciężka praca moich prawników i myślę, że no trzeba być cierpliwym, żeby osiągnąć swój cel. To jest spadek po moim dziadku, Wojciechu Frykowskim, oczywiście są jeszcze członkowie rodziny. Ofiary rodzin włącznie z moją wniosły oskarżenie przeciwko zabójcom o odszkodowanie za śmierć, tak nietypową i tak brutalną.

Cóż, życzymy powodzenia. Mamy nadzieję, że jej "prawnicy" nie są zbyt drodzy (o ile rzecz jasna w ogóle istnieją).

Obraz
© Agencja My Photo
Obraz
© Agencja My Photo
Wybrane dla Ciebie
Nikt nie czyta, wszyscy wiedzą